Już się nie podoba.

Ostatnio pisałam , jak bardzo moja córa lubi czytać. Zapał do czytania nadal ma duży. W tej kwestii nic się nie zmieniło.  Natomiast, niespodziewanie pokazał się nam, mały problem. Mały, a potrafił zmienić wszystko. Do tej pory córcia gustowała w wierszykach, bardzo chętnie ich słuchała. Z tego też powodu, nasza biblioteczka składa się w osiemdziesięciu procentach z różnych rymowanek. Wczoraj czytanie zrobiło się dużo mniej przyjemne. Już mała nie podrzuca mi książeczek, jak to miała w zwyczaju. Siedzi obok , lub na moich kolanach i czeka aż jej coś przeczytam. Gdy biorę do ręki książeczkę proponując, właśnie tą do przeczytania. Ona kręci głową…  Biorę więc kolejną, zaczynam czytać. Ledwo otworzę , mała wydziera mi ją z ręki. I tak w kółko.  W końcu zbulwersowana składam książeczki. Wtedy zaczyna się płacz… Eh … W tym momencie zdurniałam … O co chodzi pytam ? A ta krzyczy „da ! ” , „da ! ” . Więc siadam i próbuje czytać dalej… Historia się powtarza.  Przez dłuższą chwilę, nie mogłyśmy dojść do porozumienia. W końcu mówię do córki : Wybierz sobie książeczkę. Którą mam Ci przeczytać ?  Mała szuka i szuka. Zaraz wpada w złość i rzuca nimi gdzie popadnie. Więc, już w desperacji, zaczęłam pokazywać dziecku każdą po kolei pytając: Tą Ci przeczytać ? Moje pytanie, spotykało się z odmową , ciągle tylko kręcenie głową. Nie rozumiałam, czego ona chce ode mnie. Niby słuchać chciała. Przyszło co do czego bardzo się wkurzała. W końcu odgrzebałam kilka książeczek, takich co dotąd nie lubiła i zawsze odrzucała. Jak je zobaczyła, to się ucieszyła. Zaczęłam więc czytać, a ona w końcu chciała słuchać. Wtedy zrozumiałam, o co tutaj chodzi. Małej repertuar już się nie podoba. Ulubione wierszyki poszły do lamusa.. Mimo chwil niezrozumienia, bardzo tym się cieszę. Wreszcie, poczytam coś nowego. Najwyższy czas, na zmianę naszej  biblioteczki !