Autodestrukcja…

Życie przynosi różne niespodzianki. Czasem bywają przyjemne, innym razem nie dają najmniejszego powodu do radości. Zdarza się również że dowiadujemy się o czymś przykrym, a chwilę później wszystko znów nabiera kolorów. Gorzej jeżeli bieg zdarzeń przybiera inna kolejność i  naszą radość w kilka chwil niszczy jakaś zła wiadomość. Pewnie nie jednej z Was się coś takiego przytrafiło. Mnie również. Dlatego postanowiłam o tym napisać.  Były to dla mnie, dwie dużo w moim życiu zmieniające niespodzianki. Pierwsza , wyczekiwana z niecierpliwością. Jaka ? Ciąża. Staraliśmy się z mężem dość długo, bo około pół roku. Miewałam chwilę zwątpienia, czasem wręcz nie wierzyłam że będę kiedyś mamą. Kiedy, w końcu, test ciążowy pokazał dwie kreski, skakałam z radości. Ale nie długo …. Kilka dni później odebrałam wyniki badań. Skarżyłam się na częste, i uciążliwe bóle w klatce piersiowej, nasilające się przy wysiłku. Poszłam z tym problemem do lekarza. Pani doktor zleciła wykonanie EKG i TSH … I co ? EKG wyszło dobrze. Natomiast TSH ? Eh … Dostając wynik do ręki, dowiedziałam się że mam niedoczynność tarczycy … test-i-wynik Ręce mi opadły … Pomyślałam : ” Dlaczego ja ? Dlaczego teraz ? ” Wiedziałam, że niedostateczna ilość hormonów w tak ważnym momencie życia, może zagrażać ciąży… Udałam się czym prędzej, na konsultację z endokrynologiem.  Pani doktor wypisała mi hormony i kazała czekać na koleją wizytę. Przy okazji dowiedziałam się co nie co o tej przypadłości, resztę doczytałam w domu… Kiedy zwiększyłam swoją wiedzę, zaczęłam mieć ogromne wyrzuty sumienia. Cieszyłam się że będę mamą, ale strach że dziecko, nie otrzyma ode mnie odpowiedniej dawki hormonu, bardzo tłumił mą radość. Czułam się winna…”Ty głupia babo”… Myślałam.” Dlaczego, nie zrobiłaś sobie dokładnych badań przed zajściem w ciążę?  Dlaczego ? Czemu byłaś taka nieodpowiedzialna ? ”  Z jednej strony się obwiniałam, z drugiej próbowałam bronić : ” Skąd mogłam wiedzieć ? Nie przeszło mi to przez głowę, że może mnie to dotyczyć „. No bo z kąt ? Nic mi się przecież nie działo… Czułam się ogólnie dobrze. Czasem tylko dopadała mnie ogromna senność , miewałam bóle w klatce piersiowej, ciągle odczuwałam chłód,  marzły mi stopy i dłonie. Nic szczególnego. A jednak! Choruję na Hashimoto ( Mój organizm wdrożył plan Autodestrukcji, produkując przeciwciała przeciwko własnej tarczycy ) Pogodziłam się z faktem. Nie miałam wyjścia, czasu cofnąć się nie dało. Łykałam hormony, robiłam badania, chodziłam na wizyty… I modliłam się, by dziecko było zdrowe. Na każde badanie USG, czekałam z niecierpliwością. Jak każda ciężarna, chciałam zobaczyć swoje dziecko. Tak bardzo jak wyczekiwałam badania, tak bardzo bałam się, że usłyszę coś czego żadna matka nie chciała by usłyszeć. Na szczęście, lekarz wykonujący USG nie znalazł nic niepokojącego, w żadnym badaniu. Jednak całą ciążę, towarzyszył mi stres związany z chorobą. Pomimo dobrych informacji, byłam zła że nie wiedząc o swoim schorzeniu, naraziłam córkę między innymi na przedwczesny poród czy nieprawidłowy rozwój mózgu. Córka urodziła się zdrowa. Ja hormony łykam nadal, zapewne łykać będę całe życie… Ale to nie istotne… Piszę na ten temat, bo wiem jak ważny jest prawidłowy poziom hormonów tarczycy w ciąży. Apeluję, do wszystkich kobiet myślących o założeniu rodziny, zbadajcie się w kierunku zaburzeń pracy tarczycy. Unikniecie tym sposobem, niepotrzebnego stresu oraz ograniczycie ilość zagrożeń dla rozwijającego się dziecka. Tutaj znajdziecie więcej informacji na temat mojej choroby Niedoczynność tarczycy – Hashimoto

Aaaa… Wizytę u endokrynologa, odbyłam prywatnie ok 9 tygodnia ciąży. Wolny termin na NFZ był na 27 listopada… Urodziłam w grudniu. Gdybym nie wzięła spraw w swoje ręce, dostała bym hormony dopiero z końcem listopada… Nie chcę myśleć nawet co było by z córka.

No trzeba być mną ! No, bo kto by inny ? Jak nie ja ! :D

Jestem mistrzynią ! Wydawało mi się że nie należę do osób bardzo roztrzepanych, i wiem co robię. A jednak :D Jestem zakręcona do tego stopnia, że nie wiedziałam że biorę udział w konkursie. W konkursie Blog Roku. Właśnie się o tym dowiedziałam. Jak to ? No tak, o po prostu. Parę chwil temu, przeglądałam listę blogów konkursowych. I co ? No i trę oczy, bo widzę swój blog. A to niespodzianka !  W pierwszej chwili pomyślałam że to pomyłka. Przecież się nigdzie nie zgłaszałam. Nie zgłaszałam… blog-roku-konkurs Sprawdzam maila, i wiadomości od redakcja@blogroku.pl. Zastanawiacie się, skąd wiadomości skoro zaprzeczam abym zamierzała wyrazić chęć uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. Już wyjaśniam. Gdy zrobiło się głośno o tym że konkursie, z ciekawości zajrzałam o co chodzi. Wyczaiłam że są dwie kategorie: blog roku, i tekst roku. Zagłębiłam się w tym na chwilę i pomyślałam: „Może zgłoszę któryś wpis ? Tak z ciekawości, zobaczę jak będzie. Przecież nigdy nie brałam udziału w czymś takim”. Postanowiłam więc trochę poklikać i zgłosić któryś z wpisów. Teraz już nawet nie wiem który. Po chwili jednak, stwierdziłam: „Ty głupia babo ! Nawet pisowni języka polskiego nie znasz, jak na prawdziwego polaka przystało, a chcesz startować z tym czymś ? Daj sobie przynajmniej rok”. I olałam cały system ciesząc się, że jednak się nie odważyłam. Maili nawet nie otwierałam. Bo po co, skoro nie zamierzałam nic potwierdzać. Wiadomości kisiły się na poczcie do dzisiaj. Zaciekawiona jak to się stało, że jestem na liście konkursowej, zdecydowałam sprawdzić co mi tam nabazgrali. No i padłam :) Śmiałam się do rozpuku. Mądra ja, oj mądra… Boże ustrzeż mnie przed dalszą taką mądrością. Nie wiem jak ja to zrobiłam. Nie dość, że pomyliłam konkursy to jeszcze się zgłosiłam. No trzeba być mną !  Skoro już jestem, to jestem. Może komuś się spodoba mój blog. Jeśli nie … To żadna tragedia :) W końcu trafiłam tam przez przypadek :)

Zdurniałam … O ja niedokształcona !

Gorączkowanie , ślinienie się , rozdrażnienie, spuchnięte i obolałe dziąsła oraz  gryzienie wszystkiego co pod ręką. Jest to dla mnie oczywiste. Dziecko ząbkuje więc nie ma się co dziwić .. W końcu wyrzynanie się zębów nie należy do przyjemnych. Miałam już okazję wspierać córę w tych niemiłych okolicznościach. Nie zdziwiła mnie wysoka temperatura, nie zdziwiły mnie jej humorki, ani gryzienie wszystkiego. Nawet kąsanie mnie po cycach, mimo że nie jest miłe, było dla mnie zrozumiałe. Swędzą dziąsła to, czasem trzeba coś przygryźć, nie ważne że mamę może zaboleć ;) Wydawało mi się że, o ząbkowaniu wiem wszystko… Dziś jednak zderzyłam się z okrutną rzeczywistością, która uświadomiła mi, że jednak tak nie jest. Mała od jakiegoś czasu była trochę nerwowa, złościła się w kółko, wyżywała na sobie… Gryzła mnie jak wściekła żmija. Źle sypiała a także gorączkowała… Pokazał się katar… Byłam pewna że może przechodzić skok rozwojowy i dlatego takie zachowanie. Niepokoiło mnie jej gorączkowanie i ten katar… Kiedy gorączkowała wybraliśmy się do lekarza .. Lecz ten, nic ciekawego nie znalazł. Powiedział jedynie że może być to trzydniówka. Od tamtego czasu ,minęło ok 2 tygodni gorączka zniknęła i nie przyniosła ze sobą żadnego choróbska. Od trzech dni mi smarka, nic poza tym się nie dzieje…  Znów zaczęłam martwić się że złapała jakiegoś wirusa. Dzisiaj w trakcie łaskotek, gdy mała śmiała się do rozpuku, zdurniałam. Gdy rozdziawiła paszcze błysnęło mi coś białego. Z niedowierzaniem  gilgotałam ją dalej… O rzesz kurka ! No niemożliwe ! Ja się patrzę, a tam, już całkiem spora górna czwórka :D patrzę na drugą stronę, a tam mega spuchnięte dziąsło…  Jakim cudem ? A gdzie trójki? Ja się pytam. Teraz się z tego śmieję ale wtedy byłam przerażona.  Co z trójkami, gdzie one się podziały ? A jak jej nie wyjdą ? itd. Spanikowałam trochę. Gdy mała zasnęła, a mi przeszła już ekscytacja dokonanym odkryciem ;) Spytałam wujka Google jak to jest w końcu z tymi zębami… I już wiem :) O ja niedokształcona ! Cały czas wydawało mi się że po dwójkach idą trójki i dopiero trzonowe.. A to niespodzianka ! No cóż, teraz będę już mądrzejsza. Wtedy też olśniło mnie… To gorączkowanie zapewne spowodowane było wyżynającą się czwórka. Te jej ciągłe humory, zwiastują kolejną. Ufff … Uspokoiłam się trochę. A już się bałam że w córkę wstąpił diabeł ;)  a to tylko ząbki. Dla ciekawskich, bądź niedokształconych jak ja ;)  zabkowanie

Z życia roztrzepanej matki ;)

Dzisiaj, jak w każdy inny dzień, wybrałyśmy się na spacer. Przeważnie wychodzimy przed obiadkiem. Robimy tak, by mała trochę pooddychała świeżym powietrzem , i po powrocie miała większy apetyt. Dziś jednak było odwrotnie, najpierw obiadek, później spacerek. Córka w trakcie i po obiadku, była strasznie marudna. Ciężko było zebrać się na spacer, słychać było tylko darcie… A ja, mama tej rozdartej „małpki” robiłam wszystko, żeby wyjść jak najszybciej nie zapominając o niczym. No i prawie się udało :) Ubrałam siebie i mała jak należy, spakowałam picie i przekąskę na drogę. Gdy byłyśmy gotowe wyszłyśmy na spacer. Chodziłyśmy sobie beztrosko tu i tam. Kiedy zdecydowałyśmy się wrócić do domu, czekała mnie niespodzianka. W momencie zorientowałam się o czym zapomniałam przed wyjściem z domu…. Otóż roztrzepana mama nie schowała obiadu do lodówki. Dokładniej mówiąc, przyszykowałam wcześniej obiadek dla męża. Zostawiłam w kuchni na blacie. Mąż po powrocie miał go odgrzać w mikrofali , ale już nie odgrzeje , bo nie ma co… Nasz kochany psiak, spałaszował wszystko co najlepsze, zostawiając jedynie ziemniaki :D Nie mogę się doczekać, aż mąż wróci z pracy.  Już widzę, jaką będzie miał minę, kiedy mu powiem:  ” Kochanie nie masz dzisiaj obiadu, Twoją porcję zjadł pies ” Obstawiam, że będzie bardzo zadowolony ;)

Niespodziewajka :)

W świecie blogerów jestem nowa. Przygoda z blogiem trwa niecałe 3 tygodnie, i dopiero stawiam tu swoje pierwsze kroki. Trochę czasu minie nim moje wypociny przybiorą kształt bloga z prawdziwego zdarzania. W wolnych chwilach staram się, pisać artykuły i wrzucać wpisy. Chwil tych mam niewiele, moje dziecię niejednokrotnie potrafi zorganizować mi dzień,  bym nie miała czasu nawet na toaletę ;) Ale gdy już znajdę parę minut, próbuję tchnąć w ten blog trochę życia. Do tej pory nie odczułam by ktokolwiek zainteresował się moją pracą,  do wczoraj. Kiedy odwiedziłam swój blog, ku mojemu zdziwieniu, przy ostatnim wpisie ukazał się komentarz. Pojawił się uśmiech na mojej twarzy i myśl; czyżby komuś spodobało się to co piszę ? . Rozwinęłam komentarz, a moje zdziwienie wezbrało na sile :) Otrzymałam nominację do Liebster Blog Award. Z racji krótkiego stażu, nie miałam pojęcia o co chodzi. Zrobiłam szybkie rozeznanie, okazało się że nominacja ta, jest forma uznania przez innego blogera Twojej pracy, jako „dobrze wykonanej roboty” . Nominacje te dotyczą blogów o małej liczbie obserwatorów, do których właśnie zalicza się mój blog. Po przyjęciu takowej nominacji, należy odpowiedzieć na 11 krótkich pytań przygotowanych przez osobę która Cię nominowała. Gdy już odpowiesz Twoja kolej, nominujesz 11- tu blogerów, którzy według Ciebie są warci uwagi. Blogerów tych informujesz o nominacji , oraz zadajesz im 11- ście własnych pytań. Swoją nominację otrzymałam od Oliwkowej mamy za co serdecznie dziękuje.  Jest to dla mnie swego rodzaju wyróżnienie  i fajna zabawa. Z chęcią  odpowiem na kilka pytań :)

Skąd pomysł na nazwę bloga?

Nazwa bloga powstała bardzo spontanicznie. Zakładając to „przedsięwzięcie” dałam sobie chwilę na zastanowienie; Kim jestem i o czym mogę pisać? . W ten oto sposób powstał tytuł: „MA-MA bloguje, czyli macierzyństwo oczami młodej matki… „

Bez jakiego przedmiotu nie wyjdziesz z domu?

Nie istnieje taki przedmiot. Niejednokrotnie zostawiam wszystko w domu , i wychodzę tak jak stoję.

Czym dla Ciebie jest szczęście?

Szczęście.. hm.. Jest to dla mnie coś czego nie można sobie kupić. Jest nim moja rodzina.

Jak wyobrażasz sobie siebie za 20 lat?

Ho ho ho … za 20 lat ? nie chcę sobie tego wyobrażać ;) Ale jak to w życiu bywa .. pewnie będę podobna do swojej mamy.

Co Cię ostatnio wzruszyło?

Córka, często mnie wzrusza. Ostatnio gdy po ciężkim dniu nastała noc. Córka budziła się co chwilkę, nie mając tego dnia ani chwili wytchnienia,  jej pobudki działały na mnie jak płachta na byka. Mała za którymś razem, gdy znów przyszłam usypiać ja poddenerwowana, córka chyba zrozumiała że mama jest zła. Przytuliła się do mnie , pocałowała i szeroko się uśmiechnęła … tak jakby chciała mi powiedzieć ” Mamusiu nie denerwuj się na mnie, kocham Cie bardzo „.

Co Cię ostatnio rozbawiło?

Wujek opowiadający historię typu: Jak to było on z babką ;) szczegóły historii zachowam dla siebie.

Czy masz swoje ulubione miejsce na ziemi?

Tak i nie. Nie mam jednego najlepszego miejsca , ale wiele ulubionych. Są to miejsca w których mogę odetchnąć, ciche , spokojne , z daleka od „cywilizacji” . Gdzie śpiew ptak ów i szum drzew jest codziennością.

Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?

Książkę ? Kto by to pamiętał.. Córka codziennie , skutecznie przekonuje mnie do czytania, to wierszy to bajeczek. Było tego tyle że głowa boli.. a która ostatnia ? Zabij mnie , ale nie wiem  ;)

Jak zamierzasz spędzić tegorocznego Sylwestra?

Pewnie tak samo jak ostatniego. Mąż, córcia i ja. Chyba że ktoś zorganizuje sylwestrowe baby party ;)

Czym według Ciebie jest macierzyństwo?

Macierzyństwo. Nie potrafię ująć tego w jednym zdaniu. Jest to dla mnie bardzo obszerny temat. Jeżeli chcesz wiedzieć co ono dla mnie oznacza .. zapraszam tutaj: http://mlodamamabloguje.piszecomysle.pl/macierzynstwo-od-a/ oraz do dalszego zaglądania na mój blog.

Co zrobiłabyś gdybyś wygrała milion ?

Jedno jest pewne. Zgłupiała bym . Co tak naprawdę bym z tym zrobiła? Nie wiem.. nigdy nie miałam takiej kasy i takich zmartwień. Zacznę się zastanawiać jak wygram ;)

Mam nadzieję ze moje odpowiedzi są zadowalające Oliwkowa mamo. Teraz czas na listę nominowanych blogów. Nie było to  łatwe, czasu też sporo to pochłonęło, ale udało się ;) Lista moich nominacji poniżej:


http://mojehnb.blogspot.com/


http://hitykity.blog.pl/


http://hiromowa.blog.onet.pl/


http://lilidel.blogujaca.pl/


http://osobiscie-mw.blog.onet.pl/


http://dajmiodnalezcsiebie.uchwycone-chwile.pl/


http://klasa-2g.bloog.pl/


http://wszystkodlabobasa.bloog.pl/


http://prisii.bloog.pl/


http://sasusaku-szkola-dla-trudnej-mlodziezy-konoha.blog.pl/


http://wmoimkacperkowie.blog.pl/

Skoro Blogi już wybrane, czas na pytania :

  1. Co wpłynęło na Twoją decyzję o założeniu bloga?
  2. Dlaczego Twój blog jest w takiej tematyce ?
  3. Czego najbardziej nie lubisz ?
  4. Czego żałujesz w życiu ?
  5. Czy lubisz dzieci ?
  6. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość ?
  7. Twój największy sukces to ?
  8. Jak spędzasz zimowe wieczory ?
  9. Pies i niemowlę , co o tym sądzisz ?
  10. Dom czy mieszkanie i dlaczego ?
  11. Czy uważasz że warto podążać za trendami ?

Czytając o Liebster Blog Awards, wyczytałam również że niektórzy blogerzy dostając taką nominację czują się urażeni i twierdzą że to obciach. Ja mam odmienne zdanie , uważam to za ciekawą zabawę , wymagającą trochę czasu. Jest to dla mnie również pozytywne zaskoczenie, ponieważ dopiero zaczynam tu swoją przygodę i jeszcze niewiele wiem o blogowaniu.  Mam nadzieję że wszyscy nominowani przeze mnie blogerzy potraktują to jako zabawę .  Do dzieła !  :)