Co dla dziadków ? Czyli Dzień Babci i Dziadka.

Moi dziadkowie, już odpoczywają na chmurkach. Mimo że już ich nie ma, dylemat związany z świętem Babci i Dziadka pozostał. Zmieniła się tylko moja rola. Jako matka muszę zadbać, by dziadkowie mojej córy poczuli, że się o nich pamięta. Pytania typu : Co kupić ? Czym sprawić przyjemność ? Jakoś nie zaprzątały mi głowy. W prawdzie, nie byliśmy jeszcze u żadnych dziadków z życzeniami, ale drobny upominek już jest. Pomyślałam że skoro są to święta dziadków , to prezent powinien być od wnuczki. Nie ode mnie czy mojego męża tylko właśnie od wnuczki, niezależnie w jakim jest wieku. Mała ma dopiero trzynaście miesięcy, nie umie pisać, nie umie rysować. Mimo tego postanowiłam dać jej pole do popisu. Przygotowałam farbki ,oraz kartki papieru, wcześniej wycięte w kształt serduszka. Posadziłam córkę przy stoliku i najzwyczajniej w świecie, pozwoliłam jej pociapać się w farbkach. Mała bazgrała paluszkami po czystych kartkach i odbijała rączki. Sprawiało jej to frajdę. W efekcie tej świetnej zabawy powstały całkiem ciekawe laurki. Które mamy w planie dostarczyć, w najbliższym czasie, wszystkim dziadkom. Myślę że takie laurki, sprawią im naprawdę dużą radość. Bo chyba nie ma nic lepszego niż prezent wykonany własnoręcznie. A u Was Drogie Panie, jak wygląda święto dziadków ?   Jakie w tym roku macie pomysły, na sprawienie im choć trochę przyjemności ? dzien-babci-i-dziadka

Tak właśnie tak ! Sylwester z dzieckiem wcale nie musi być nudny.

Rok temu spędzałam Sylwestra w domu, z mężem  i trzytygodniową córcia. Nikogo ten fakt nie dziwił. Normalna sprawa w końcu mieliśmy maleństwo w domu. Tym razem było jednak inaczej. Ciągłe pytania ze strony znajomych co robimy w Sylwestra ? Gdzie idziemy ? itd. Odpowiedź była jedna : Nic , zostajemy z dzieckiem . Wtedy dopiero się zaczęło…  Chce wam się z dzieckiem siedzieć ? Nie może go ktoś popilnować ?  Bez sensu tak siedzieć , pchnijcie dziecko którejś babci… I to zdziwienie w oczach.  Wrrrr … Jak ja tego nienawidzę ! Ktoś pyta , ok odpowiadam … ale włażenie w czyjeś życie z butami , a przede wszystkim podważanie naszych decyzji , działa na mnie jak płachta na byka . Chęć zostania z dzieckiem w taki dzień nie jest dla mnie niczym dziwnym . Zrezygnowałam z niejednej imprezy i nie czuje się z tego powodu źle. A wręcz przeciwnie. Uwielbiam z nią przebywać i napajać się jej cudnym uśmiechem. Od kiedy jest z nami , nie czuje najmniejszej potrzeby wychodzenia na dłużej nie mówiąc już o całonocnych balangach. To że ktoś nie potrafi  zrozumieć , i sam woli pozbyć się dziecka to jego sprawa. Tak jak moim wyborem jest Sylwester z małym dzieckiem , i nikomu nic do tego.  Mimo że wielu znajomych mnie nie rozumie , uważam że podjecie takiej decyzji nie musi od razu oznaczać  beznadziejnego wieczoru. Jak się chce to wszystko można. Dzień przed „hucznym dniem” spontanicznie zgadaliśmy się z moim, również dzieciatym, bratem. Zamiast siedzieć sami siedzieliśmy w szóstkę. Zgotowaliśmy sobie całkiem niezłą domówkę. Dzieci się bawiły, i my się bawiliśmy. A dzieci jak to dzieci, długo nie posiedziały. Gdy już pociechy smacznie spały, my bawiliśmy się na luzie. Nie żałuje że nie ” wcisnęłam dziecka babci „,  jak radzili znajomi. Córka jest moim szczęściem. Nie stanowi dla mnie problemu , którego trzeba się pozbyć, by dobrze się bawić. Mała była z nami , cieszyło mnie to bardzo … zupełnie w niczym nie przeszkadzała. Bawiłam się świetnie !

Czarodziejska różdżka

Nasze starania się przedłużały. Jak brzucha nie było tak nie było, a staraliśmy się i staraliśmy na wszelkie sposoby. Nie zaskoczyło od razu , ani po 3 miesiącach. Pomyślałam.. Hola hola co jest ? przecież zdrowa jestem , mam stabilną pracę, prowadzę zdrowy tryb życia , dlaczego ? Inne kobiety nie chcą, a wystarczy że jakiś czarodziej pomacha trochę różdżką i TADAM ! Brzuch rośnie w oka mgnieniu ;) Ja chciałam i nic z tego nie  wychodziło, ale napędzana moim nieustępliwym instynktem, nie poddawałam się.  Robiłam co trzeba, by uzyskać swój wymarzony cel. Zmieniłam nastawienie na : będzie co będzie , będzie kiedy będzie, i bawiłam się dalej. Mój czarodziej machał różdżka a ja chłonęłam czary , jak gąbka wodę :) Bo grunt to dobra zabawa !