Szybka szkoła rodzenia

Niestety, wśród młodych kobiet , nadal panuje przekonanie że szkoła rodzenia to jakiś wymysł. Pytając przyszłą mamę , czy wybiera się na zajęcia ze szkoły rodzenia, istnieje duże prawdopodobieństwo że usłyszysz odpowiedz. ” Po co ? nie będę udawać że rodzę, przecież to głupie.”  Wręcz przeciwnie , ma to jak najbardziej sens. Szkoła rodzenia to nie nauka parcia jak większość myśli, jest to naturalny odruch i tego nie da się nauczyć. Zajęcia służą  miedzy innymi ,uświadomieniu kobiecie jak wygląda fizjologia porodu , jak radzić sobie z bólem. Oraz że, to ona rodzi , nie lekarz i od niej samej zależy jak poród będzie wyglądał… Warto więc odbyć kurs i rodzić świadomie. Świadomość, tego co dzieje się z naszym ciałem na poszczególnym etapie porodu, bardzo pomaga w porodzie, a także w pozyskaniu pozytywnych wspomnień. Pomyślisz sobie … pozytywnych wspomnień z porodu? ?To chyba nierealne , przecież ból będzie nie do zniesienia, będę się męczyć kilkanaście godzin i mam to zapamiętać pozytywnie ? Tak właśnie tak !  Natura tak nas stworzyła, że jesteśmy w stanie urodzić własne dzieci i przetrwać poród , a hormony mu towarzyszące tylko w tym pomagają. Najważniejsze jest Twoje nastawienie, wszystko siedzi w Twojej głowie , jeżeli myślisz pozytywnie , i nie czekasz aż dziecko się urodzi, a bierzesz sprawy w swoje ręce  i rodzisz tzw. aktywnie to nie jest tak strasznie. Po wszystkim będziesz mega zadowolona z porodu, a fakt że dałaś radę stanie się  ogromną satysfakcją.

A oto kilka pomocnych wskazówek :

  • Bólu porodowego się nie bój.  Im bardziej boli tym bliżej końca, jego nasilenie świadczy to o postępie porodu.
  •  Wyobrażaj sobie jak to będzie wspaniale gdy za chwile przytulisz swoje małe szczęście.
  • Ruszaj się jak najwięcej (nawet podczas KTG jest taka możliwość ). Skacz na piłce, kołysz biodrami , kucaj w trakcie skurczu , to wszystko pomaga rozkręcić się akcji porodowej , zejść dziecku niżej w kanale rodnym. Ból  w bezruchu jest dużo gorszy.
  • Jeżeli to możliwe miej przy sobie np męża. Obecność bliskiej osoby dodaje dużo otuchy i pomaga nie koncentrować się na bólu , maż zawsze może ci pomasować krzyże czy pomoc w przykucaniu.
  • Wydawanie dźwięków jest również bardzo pomocne , najpierw pomrukiwanie , pojękiwanie potem krzyk, może wyda Ci się to dziwne ale drzyj się ile możesz. Wydawanie wszelkich dźwięków wpływa na rozluźnienie mięśni brzucha dzięki temu lepiej znieść skurcz.
  • Korzystaj z prysznica , polewanie ciepłą wodą miejsca najbardziej bolącego daje ulgę i przyspiesza rozwarcie.
  • Gdy poczujesz, że ból sięga granic Twoich możliwości i najchętniej uciekła byś z sali porodowej,  to zamiast się martwić, ciesz się. To tak zwany kryzys 7 cm i już gorzej nie będzie. Od tego momentu jeszcze chwila,  zaczną się skurcze parte, które już tak nie bolą,  od nich już niedługa droga.
  • Pij wodę , i jeżeli nie będzie przeciwwskazań  przegryź coś lekkiego by dodać sobie energii.

Cesarka, poród indukowany .. owszem czasem trzeba, tylko czasem. Gdy nie ma żadnych przeciwwskazań, wykorzystaj tą szanse i ródź naturalnie. Poród siłami natury jest niezapomnianym  doświadczeniem i najkorzystniejszym rozwiązaniem dla Ciebie i Twojego dziecka.

2 Komentarze

  1. Natalia, ja co prawda nie szłam na szkołę rodzenia (mówiłam sobie, że nie mam czasu bo byłam zajęta zaprawianiem przetworów [ taki syndrom kobiety w ciąży, bo ciągle mi się wydawało, że jeszcze mam ich mało :D] a tak naprawdę to dostępne w BB terminy w ogóle mi nie pasowały), więc musiałam poradzić sobie sama. Nie miałam całej szczegółowej wiedzy, poza zorientowaniem się w internecie co i jak mniej więcej będzie wyglądać… i dałam radę :) Myślę, że najważniejsze jest, jak piszesz, dobre, pozytywne nastawienie! Od tego trzeba zacząć, bo ze złym podejściem to może być naprawdę tragiczne doświadczenie :D ja przed porodem przede wszystkim nie słuchałam wszystkich mądrych historii o tym jak to boli: „a nie boisz się?”, „a ja to rodziłam 18h w taakich bólach”. Myślałam sobie co mnie obchodzi jak znoszą to inne kobiety, przecież JA to JA i przejdę to na swój sposób. Jak się poród zaczął to pomyślałam : a urodzę sobie :) i tak od pierwszego bólu do pojawienia się mojego mini klocuszka minęło 3 i pół godzinki :)
    Przyznam też, że bardzo dużą rolę odgrywa dobra POŁOŻNA. Ja miałam swoją i naprawdę bardzo dobrze mnie poprowadziła przez poród, taka szkoła rodzenia na żywo :D czyli jak się da to: dobre podejście i położna :)

    • Zdecydowanie zgadzam się z Tobą – położna odgrywa ogromną rolę i nawet, jeżeli nie ma się bliskiej osoby przy sobie (ja nie miałam, mąż nie zdążył dojechać) ona staje się ogromnym oparciem. Wiadomo, dla nich to kwestia doświadczenia i wiedzą jak wesprzeć kobietę rodzącą jednak nie da się tego zagrać, ja swój poród wspominam mimo wszystko dobrze. Bo przecież dzięki temu mam moje najcudowniejsze słoneczko – Olę, która daje mi ogrom radości każdego dnia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.