Ach … to życie …

           Cześć ! Pamiętacie mnie jeszcze ? Ktoś tu w ogóle zagląda ? Ktoś za mną zatęsknił ? Dałam ciała po całości … Niechętnie się przyznam ale, mimo moich zamiarów , mimo moich planów, odstawiłam bloga . Zupełnie go olałam …. Wstyd ! Wstyd , jak cholera, bo przecież jak się na coś zawezmę  to się tego trzymam… Chyba powinnam napisać : „trzymałam „.  Tak było jak nie miałam dziecka . Teraz , to życie i niespodzianki jakie ze sobą niesie weryfikują moje plany.

         Nie zaglądałam tu od lipca.  Działo się , działo !    W tym czasie doszło między innymi  do:

  • Samo-odstawienia córci od piersi – (temat na kolejna moją notkę)
  • Podjęcia decyzji, o posłaniu kruszyny do żłobka.
  • Wielu żłobkowych „efektów ubocznych”
  • Ciągle nawracających przeziębień i innych niepożądanych infekcji …
  • Postawienia ścian nośnych naszego wymarzonego domku
  • Dużego, bardzo satysfakcjonującego postępu w rozwoju dziecka.
  • Narodzin, nowego członka rodziny . Tak ! Kruszynka ma nowego kuzyna ;)

           Tak wiele się wydarzyło… Tak wiele, chciałabym Wam opowiedzieć… Mam nadzieję że za kilka dni , pojawi się kolejna notka.  Trzymajcie kciuki by się to udało. Bo życie , zwłaszcza młodych rodziców , zaskakuje i toczy się własną ścieżką. Niejednokrotnie krzyżując i uniemożliwiając realizację planów.