Rozumiem dlaczego nie karmisz piersią.

Karmienie naturalne jest coraz bardziej propagowane przez położne i pediatrów. W internecie, co krok napotykamy na wszelkiego rodzaju spoty promujące tą metodę.  Mimo tego, kobiety nie chcą karmić piersią. Natomiast te, które się na to zdecydowały, często dość wcześnie rezygnują z podawania własnego pokarmu. Dlaczego ? Skoro to takie piękne. Skoro możemy dać dziecku to , co natura przygotowała. To co odpowiednie i dostosowane do malucha w każdym wieku. Dlaczego ?  cycek

Jako matka karmiąca, znam odpowiedź na to pytanie. Na własnej skórze doświadczam, czym jest i z czym wiąże się karmienie piersią. Ma ono dużo zalet. Jest dla mnie czymś wyjątkowym. Czymś z czego trudno było by mi zrezygnować. Daje mi wiele radości i niesamowitą bliskość. Poczucie że robię coś ważnego, że z mlekiem przelewam na dziecko dodatkową  ilość miłości i czułości. Inną , niepowtarzalną. Pomimo mojego zachwytu i fascynacji , jestem w stanie zrozumieć kobiety które z niego zrezygnowały.. Jest to trudna sztuka. Nierzadko wiążąca się z problemami , stanowiącymi dla wielu matek powody do zaprzestania karmienia.  Począwszy od braku wsparcia i odpowiedniej pomocy, skończywszy na własnej wygodzie.  Mianowicie :

Nieumiejętność prawidłowego przystawienia maluszka do piersi. Co za tym idzie ?

  • Poranione brodawki,
  • ból w trakcie karmienia,
  • złe, niedostateczne opróżnianie piersi,
  • niespokojne, niepojedzone dziecko,
  • słaba stymulacja piersi,
  • niedostateczna ilość pokarmu.
  • ból piersi spowodowany zastojami

 Brak pokarmu po porodzie – dziecko wiecznie głodne. W piersiach, tuż po porodzie,    znajduje się odpowiednia ilość mleka tzw. siary. Wydawać się może, że jest go zbyt mało, ponieważ pociecha domaga się ciągłego przystawiania. W  rzeczywistości, dziecko się najada. Wzmożona częstotliwość karmienia wynika z  bardzo malutkiego żołądka, szybkiego przyswajania matczynego mleka oraz dużej  potrzeby ssania.

Niewystarczająca ilość pokarmu w okolicy 3-go miesiąca życia pociechy – Jest to tak zwany kryzys laktacyjny. W czasie całego karmienia piersią, może ich  wystąpić kilka. Najczęstszą przyczyną ich występowania jest nagły wzrost zapotrzebowania dziecka. Dziecko rośnie to i potrzeby rosną. Piersi w okresie tym, sprawiają wrażenie nie nadążać z produkcją mleka. Dziecko domaga się jej zdecydowanie częściej. Po upływie 2-3 dni wszystko wraca do normy. Jest to czas, jaki potrzebuje matczyny organizm na dostosowanie podaży do popytu.

Nawały pokarmu

  • nabrzmiałe, wrażliwe piersi,
  • samoczynnie wyciekający pokarm,
  • zbyt silny strumień zasysanego mleka
  • zdenerwowane dziecko
  • krztusząca się pociecha.

Nawał, występuje często po okresie intensywnego ssania, np w trzeciej dobie po porodzie. Możemy się go spodziewać, przy skokach rozwojowych, w czasie choroby dziecka itd. W okresach w których, pociecha odczuwa większą potrzebę ssania. Pomocne są tu pozycje do karmienia , w których wypływ mleka będzie automatycznie zwolniony. Np: Pozycja na plecach, gdzie dziecko swobodnie ssie pierś leżąc na brzuchu mamy. Zaleca się także, ściąganie takiej ilości pokarmu, by pierś stała się mniej napięta a matka poczuła ulgę.

Poranione, pogryzione brodawki – O ile dziecko posiadające ząbki, nie daję nam odczuć różnicy w karmieniu, o tyle ząbkująca pociecha, potrafi dać się we znaki. Swędzące dziąsła, stają się powodem do przygryzania maminego sutka. Rzecz jasna, nie jest to przyjemnie i dla wielu kobiet stanowi dużą przeszkodę w dalszym karmieniu.

Pleśniawka – Grzybica, w jamie ustnej maluszka, może przenieść się na kobiece brodawki. W takim przypadku, naturalne karmienie traci swój urok. Każda próba przystawienia dziecka, wiąże się z uciążliwym bólem. Choroba ta, daje się we znaki matce jak i dziecku, które mimo głodu, nie zawsze będzie chciało ssać pierś.

Krótkie wędzidełko – Niemowlęta które rodzą się z tzw. krótkim wędzidełkiem miewają problem z prawidłowym ssaniem.  Mogą więc źle łapać pierś powodując niedogodności tak jak w punkcie pierwszym.

Częste karmienia w dzień, oraz duża ilość pobudek w nocy – Maluszki karmione piersią, zachowują się nie co inaczej niż te które są na mleku modyfikowanym. Częstotliwość karmień jest większa, ponieważ kobiecy pokarm jest lekkostrawny i wchłania się dość szybko. Nie zalega w żołądku, tak jak ma to miejsce w przypadku mleka modyfikowanego, w związku z tym, dziecko szybciej odczuwa głód. Zwiększona ilość pobudek oprócz potrzeby zaspokojenia głodu, wynika z potrzeby ssania i potrzeby bliskości.

Nieprawidłowe chwytanie piersi przez niemowlę –  W przypadku, zbyt wczesnego podania dziecku smoczka, może się zdarzyć że maluch nie zdąży nauczyć się prawidłowego ssania piersi. Co stanie się przyczyną bólu, i podrażnienia sutków.

Wymienione powyżej niedogodności, to tylko część powodów przez które młode matki decydują o zaprzestaniu karmienia. Wiele kobiet, które naprawdę tego chcą, zbyt szybko się poddaje. Mimo szczerych chęci, przechodzą na mleko modyfikowane.  Myślę, że jest to efekt niedostatecznego wsparcia ze strony partnerów i rodziny. Kierowania się tym co mówią inni ” Pokarm masz niewartościowy” , ” masz zbyt mało mleka, nie najada Ci się ” . itd. Do rezygnacji doprowadza też niewiedza. Niedostateczna ilość informacji na temat karmienia naturalnego, a także brak pomocy i wiedzy jak sobie poradzić z pojawiającymi się przeszkodami. Równie często zniechęcająco działa brak akceptacji społeczeństwa. Społeczeństwa które nierzadko, karmienie piersią odbiera jako coś obleśnego i nieodpowiedniego.

Jak wyżej pisałam, jestem matką karmiącą. Moja przygoda z karmieniem naturalnym trwa 18-sty miesiąc. Z doświadczenia wiem, że przytoczone przeze mnie przeszkody, są jak najbardziej do pokonania. Uważam, że kobiety które zrezygnowały z tego cudownego sposobu odżywiania, sugerując się tymi niedogodnościami, tak naprawdę nie musiały tego robić. Wszystko jest do przejścia i z każdym z podanych problemów można sobie poradzić. Trzeba tylko wiedzieć gdzie sięgnąć po pomoc . Nie twierdzę, że matki karmiące mlekiem modyfikowanym robią  źle. Nie zamierzam też nikogo oceniać. Decyzja jak długo karmimy oraz w jaki sposób, jest decyzją indywidualną.  Nic mi do tego. Karmienie piersią, mimo że jest piękne i niesie ze sobą sporo dobrego, wymaga od kobiety chęci, dużo samozaparcia i wytrwałości.   Jako kobieta z dłuższym stażem w karmieniu, mogę jedynie zachęcić do robienia tego w sposób naturalny. Motywować do niezniechęcania się do dążenia mleczną drogą, z powodu przejściowych zawirowań.

Dla chętnych dwa wiersze mojego autorstwa. „Cyca mam, dziecku dam „ ,                          ” Piersią, Drogie Panie „

Zapraszam do komentowania.

13 Komentarze

  1. Moja zas przygoda z karmieniem trwała tylko miesiąc i tydzien,,,, Gdy miałam kryzys brodawkowy podałam synkowi mleko mm… i tak zaczęło się butelkowanie raz dziennie przed nocnym spaniem. Później mały domagał się dwa razy dziennie a później co trzecie karmienie i w końcu całkowicie odrzucił moją pierś i domagał się butli cały czas. I tak oto mamy półtora miesiąca i ciśniemy na samej butli. Walka naprawdę jest niesamowita, żeby dziecko jadło z piersi szczególnie gdy posmakowało się butli. Pewnie do dziś bym karmiła piersią gdyby nie cholerna maść która nie dała mi wytrzymać bólu brodawek MALTAN, szkoda że od razu nie miałam BEPANTHENA bo to było deską ratunkową, No ale cóż teraz już za późno, bo nie udało mi się wywalczyć piersi mały wrzaskiem był silniejszy, a ja się złamałam bo mi szkoda dziecka było po godzinie dostawiania do piersi…

  2. Niestety rezygnacja z karmienia nie zawsze wiążę się z tymi przyczynami co przytoczyłaś. Można być doskonale przygotowanym merytorycznie, mieć wsparcie rodziny, wiedzieć do kogo się zwrócić po pomoc, nie pragnąć niczego bardziej od karmienia piersią, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Ja swoją historię nie raz juz przytaczałam na blogu. U mnie przeszkodą nie do przeskoczenia była infekcja dziecka, którą złapała po pierwszej dobie, co ją osłabiało, a oprócz tego nigdy nie była dzieckiem chętnym do jedzenia, wręcz przeciwnie – głodziła się aż do spadków glukozy. U mnie próby karmienia i walki z laktacją, z moimi mikro piersiami jak u 11-letniej dziewczynki i mikro sutkami, które nawet odrobinę nie urosły w ciąży, plus stres związany z chorobą dziecka i spadkami glukozy doprowadziły do zaprzestania walki o to, co było moim największym marzeniem. Nie chcę powiedzieć, że karmienie, gdy nie ma tych przeciwności losu jest super łatwe, ale np. znam osoby, które w ogóle karmić nie zamierzały, a karmią, bo przyszło im to na początku bez trudu i bardzo to pokochały. Historie są różne, a w internecie zazwyczaj przedstawia się problemy z karmieniem jako coś nad czym matka tak do końca nie popracowała, bo albo zabrakło jej samozaparcia, albo pomocy. A co gdy matka zaczyna mieć pogadanki w szpitalu na temat tego, że może zagłodzić swoje dziecko i jej próby walki o laktację zaczyna odczuwać jako egoistyczną chęć samospełnienia w tej dziedzinie? Pewnie ktoś powie, że nie miała wsparcia i trafiła na niedouczone położne, które głupoty jej naopowiadały. Jednak w mojej sytuacji, przy tych wszystkich okolicznościach, które akurat nas spotkały nie powiedziałabym, że tak było. A certyfikowany doradca laktacyjny unikał mnie, by nie popsuć swojej opinii. Bo nie była w stanie poradzić na zaistniałą sytuację…

  3. Doskonale wiem o czym piszesz. Pierwszego syna karmiłam 3 miesiące, stres, wiecznie za mało pokarmu sprawiło, że w końcu z piersi już nic nie leciało. Musiałam przejść na butelkę. Z drugim synkiem było lepiej, bo nie pozwoliłam sobie na myśli typu „mam mało pokarmu, on się nie najada, a jak znowu będzie to samo co z pierwszym?” Postanowiłam, że najkrócej będę karmić 6 miesięcy, najdłużej rok. I tak w 8 miesiącu życia synka, zaczęłam, go odzwyczajać od piersi, co również nie było łatwe ( trwało to miesiąc ) później żałowałam, bo wraz z przerwaniem podawania piersi, przestał pić mleko ( modyfikowane mu nie pod pasowało) Moje 9 miesięczne dziecko musiałam karmić naszym jedzeniem, bo mleko i kaszki z proszku były bleee. Ale poradziliśmy sobie, i synek wyrósł na dużego silnego chłopa :) ( ma 3 latka ;p )

  4. Karmienie piersią to widze temat niewyczerpany. Każda mama mogłaby tu dodać od siebie. JA zawsze będę fanką tego typu żywienia dzieciaczków. Trochę jednak mam obawy jak pójdzie mi z drugi dzieckiem. Misię karmiłam ponad 16 miesięcy. Teraz zamierzam karmić tak do roku, bo to jednak spore poswięcnie i nie wydaje mi się zebym dała radę przy dwójce :) Nie rozumiem jednak matek które nie chcę karmić. Nie rozumiem też ludzi, których to brzydzi. Współczuję kobietom, które bardzo chcą i walczą o każdą kroplę

  5. Oj, ile ja się napłakałam, ile walczyłam. Mimo iż musiałam w końcu dać Synkowi mm, to ma ponad 3 miesiące i dalej ssie pierś, ale oprócz tego dokarmiam go mm. Trafił mi się głodomor ;) Tylko ja niestety nie uzyskałam żadnego wsparcia i pomocy, i bardzo mnie to boli, bo myślę, że mogłabym karmić tylko kp.

    MamaAdasia (mój synek też ma tak na imię :) ). Jakbyś jeszcze chciała karmić kp, to synek jest na tyle mały, że myślę, że dałabyś radę :) Trzeba tylko dobrego doradcy laktacyjnego.

  6. Pierwszą córkę karmiłam piersią 8 miesięcy, synka 3 tygodnie i antybiotyk, najmłodszą córka była karmione butlą ale tu już była moja decyzja.

  7. Podobnie uważam, że karmienie piersią jest cudowną sprawą z wielu powodów. Też nigdy nie chciałam nikogo oceniać czy robi dobrze czy źle karmiąc mm i czasem nie rozumiem tego mega terroru osób, które strasznie krytykują mamy karmiące mm. Wiem jednak, że wiedza na temat karmienia jest niewystarczająca, a to właśnie wsparcie w karmieniu i dobre nastawienie jest połową sukcesu, jak nie całym :) Karmię 14 miesiąc i czasem mam już dość…Noce bowiem nie należą do najlepszych, zamiast być lepsze są gorsze, ale mam nadzieję, że wytrzymam jeszcze trochę ;) TA bliskość jednak jest magiczna i na pewno będę kiedyś za tym mocno tęsknić.

  8. Karmilam Młodego 9 miesięcy. Miałam tak dużo pokarmu ze odciągając i zamrazajac nazbieralam w pol roku pol szuflady woreczków w zamrazarce. Nie mówiąc o tym ile wylewalam bo i tak miałam na bieżąco. Mój syn nagle zaczął pluc moim mlekiem, z dnia na dzień musialam nauczyc go jeść flache a pokarmu miałam potwornie dużo. Najgorzej wspominał czas kiedy mleko miało zaniknąć… Z piersi lalo mi się jeszcze w październiku (w kwietniu przestalam karmić). Byłam juz wtedy w 4 tygodniu kolejnej ciąży. I teraz za 1.5 miesiąca mam rodzic a siara juz się leje…

  9. I ja karmiłam piersią i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa :) chociaż początki wcale nie były łatwe. Mimo wszystko mam kilka znajomych, które chodź bardzo chciały to nie mogły karmić lub po prostu nie chciały i szanuję ich decyzje i tak jak Ty je rozumiem :) Czy karmienie piersią jest wyznacznikiem dobrej lub złej Mamy? Myślę że nie i każdy ma prawo do decyzji :) Bo najważniejsze jest szczęście :) Szczęśliwa Mama, Szczęśliwe Dziecko :)
    Pozdrawiam :)

  10. Karmienie to niezwykle wygodna sprawa, szczególnie przy drugim dziecku. Jednak początki nie były łatwe i tylko dzięki wsparciu jakie otrzymałam w szpitalu, nauczyłam się tej niełatwej umiejętności, która moim zdaniem nie jest czymś co przychodzi ot tak, tego trzeba się nauczyć, jeżeli tylko są ku temu sprzyjające okoliczności i zdrowie na to pozwala.
    Pozdrawiam :)

  11. Witaj :) Akurat przed chwilą pisałam u siebie o tym, że postanowiłam zostać „Butelkową mamą”. I uważam, że jeżeli dla kogoś te trudności są zaporą to nie ma co się zmuszać, bo lepiej karmić butelką z miłością niż piersią z przymusu. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.