Moje dziecko, nie będzie tego oglądać !

Empatia. Wśród moich celów wychowawczych, zajmuje ona ważne miejsce. Postanowiłam dawać dobry przykład, i uczyć córcię wrażliwości na krzywdę innych. By w przyszłości, stała się dobrym człowiekiem, i nie przechodziła obojętnie wobec potrzebujących.  Niezależnie, czy to małe dziecko, człowiek dorosły czy byle jaki kundel. Tak kundel. Moje postanowienie dotyczy również zwierząt. One też żyją ! One czują ! Tak jak każdy z nas, mogą być nieszczęśliwe. Wiele stworzonek , bez naszej pomocy może sobie nie poradzić. Niektóre potrzebują domu. Inne potrzebują jedzenia. Są także takie, które cierpią i w tym cierpieniu trzeba im ulżyć. Być może pomyślicie ” Kobieto , sama świata nie zmienisz.” Tak. Macie racje. Sama nie zmienię. Wiem, że córka też tego nie zrobi. Natomiast , czy to ja czy moje dziecię , możemy odmienić życie niektórym istotom. Między innymi, szukając domu dla bezdomnego psiaka. Jeżeli same nie będziemy w stanie go przygarnąć. Kupując karmę dla zwierząt w schronisku. Bądź, zabierając zająca, ze zwichniętą łapką, do weterynarza. Pomoc potrzebującym to jedno. Nie pozwalanie na krzywdę innych, jest również ważne. Myślę, że zbyt często na nią przystajemy, mając okazję zapobiec nieszczęściu. Ludzi ogarnia coraz większa znieczulica. Przechodzimy obok siebie obojętnie. Nie potrafimy, zwrócić uwagi nastolatkowi kopiącemu bezbronnego szczeniaka. Nie mówiąc już o podaniu pomocnej dłoni, drugiemu człowiekowi. Przeraża mnie to. Dlatego, tak bardzo nie chce, by moje dziecko było taką osoba. Chcę być z niej dumna. A skoro chcę , muszę przyłożyć wszystkich starań i już teraz zacząć wdrażać „plan – empatia ” . Bywają takie sytuacje, zdaję sobie z tego sprawę, że nie będę mogła pomóc czy też zapobiec nieszczęściu. Niestety nie zawsze się da. Ale skoro się nie da, to również „da ” się pomóc. Jak ? Nie przyczyniając się do cierpienia. Zastanawiacie się o co mi teraz chodzi … Powiem szczerze. Do napisania tego artykułu, skłoniła mnie  właśnie taka niemożliwość pomocy. Bardzo lubię zwierzęta. Źle się czuję, widząc te nieszczęśliwe. Niedawno zobaczyłam, w Krakowie, 3 słonie uwiązane na niewielkim pasie zieleni, tuż przy ruchliwej drodze. Zrobiło mi się po prostu przykro… Słonie ? Tak słonie. W Krakowie jest teraz cyrk. Mający jako atrakcje : słonie, wielbłądy, żyrafy, lamy, strusie, watussi, kangury, konie… Łącznie 100 zwierząt. Te wszystkie stworzenia. Dzikie ! Potrzebujące przestrzeni ! Stoją uwiązane, w klatkach bądź na malutkich wybiegach w środku miasta, tuż pod centrum handlowym…. cyrk  Ludzie, w każdym wieku, gnają do cyrku. Przychodzą tam , rodziny z dziećmi, młodzież nawet osoby starsze. Uradowani że zobaczą kangura ,bądź żyrafę z bliska. Bo przecież to takie ” Łał ” ! Nie pomyślą , że tak być nie powinno… Jako dziecko również byłam w cyrku… Był on mały. Prawie bez zwierząt. Jeśli dobrze pamiętam, był pokaż z końmi , z „zahipnotyzowanym ” wężem, oraz kilkoma rozszczekanymi pudlami. Tyle ! Teraz w cyrkach jest za dużo zwierząt, a przede wszystkim zwierząt które potrzebują ruchu, przestrzeni… A tym czasem… Całe ich życie, to jazda ciężarówką w ciasnej klatce oraz robienie durnych sztuczek by zadowolić ludzkość. Widząc te matki, ciągnące dziecko za rękę pod cyrkowy namiot… Postanowiłam ” Nie zabiorę dziecka do cyrku „. Dla niektórych może to być dziwne. Choć ja uważam że moja decyzja jest właściwa. Nie da się uczyć wrażliwości, skoro chodzi się…. A w zasadzie płaci za cierpienie zwierząt… To jest sprzeczne ze sobą. Nie zabiorę swojej córci, by oglądała jak jakiś pan strzela batem …. Nie zamierzam się przyczyniać do krzywdy tych istot. Jest tyle innych form rozrywki. Jest w czym wybierać. Natomiast jeśli chcemy zobaczyć dzikie zwierzęta z bliska… To do tego służy Zoo. Tam właśnie pójdziemy. Tam gdzie zwierzęta, mają choć trochę wolności i przestrzeni. Dziecku wystarczy powiedzieć… Dziecko zrozumie.

Ps. Tutaj wierszyk w tej tematyce – >. Felek 

18 Komentarze

  1. Hm, kiedyś ludzie nie przywiązywali uwagi do takich rzeczy. Cyrk był atrakcją (przyznaję, że i dziś bym poszła z dzieckiem), ale więcej było żonglerki, akrobatyki – a zwierzaki były trzy na krzyż. Dziś fakt, jest ich więcej to też jest większa atrakcja. I fakt – sama świata nie zmienisz – a są już organizacje walczące o prawa zwierząt w cyrkach. I czy coś w tej kwestii się zmieni to się dopiero okaże za parę lat.

    PS: Mimo to uważam że przywiązanie słonia przy samej ulicy to skrajna głupota.

    • Dzisiejszy cyrk to niewolenie zwierząt… kiedyś tak nie było. Organizacje organizacjami ale im więcej bedzie ludzi którzy do cyrku nie pójdą tym lepiej.

  2. To rzeczywiście przykre. Kiedyś coś innego miało większe znaczenie, właśnie umiejętności człowieka, akrobacja.
    Mój syn niedawno włączył mi piękny film właśnie o cyrku. Jest krótki, ale jak bardzo wzruszający. Pokazał go Jankowi ksiądz.
    „Cyrk motyli”. Wystarczy włączyć youtube, Warto!

  3. Popieram. Mam wrażenie, że zwierzęta w cyrku są jakieś takie złe, wręcz wściekłe – nie ma co im się dziwić. Ja nigdy nie lubiłam cyrku i mojej córeczki w życiu tam nie zabiorę, ale do ZOO jak najbardziej, pewnie latem wybierzemy się do ZOO w Poznaniu na dłuuuugi spacerek :)

  4. Cześć! Świetny blog! Napewno będę tu wpadać częściej :) Zapraszam Cię do zobaczenia mojego bloga: internetowekonkursy.blog.pl może znajdziesz coś dla siebie :)

  5. Do empatii dorzucam jeszcze asertywność, która jest również na dość wysokim miejscy, jeżeli chodzi o moje cele wychowawcze.
    Pozdrawiam :)

  6. Coś w tym jest… Zwierzęta się męczą na małych przestrzeniach. Ale nie trzeba gnać do cyrku aby się o tym przekonać. Ludzie mieszkający na 50m2 kupują sobie wielkiego psa i myślą, że jak raz dziennie na 20 minut wyjdą z nim na spacer to zwierzę będzie szczęśliwe…

    • Wiem… niestety sama miałam dużego psa w mieszkaniu. Kiedyś miałam czas i pies miał jak w raju… z czasem po pojawieniu się córki tego czasu zaczęło brakować no i męczył się z nami biedak. Na szczęście dostał nowy dom i jest tam szczęśliwy.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.