Dziecko, nie tuczna świnka … A wina, zawsze leży po stronie matki !!!

„Mamy mają tendencję do wciskania w dziecko więcej niż zjeść może ” Oj tak ! Często słyszałam te słowa. Parę razy zdarzało się, że były też kierowane bezpośrednio do mnie, kiedy to opowiadałam o naszych problemach z jedzeniem. Mówiąc najbliższym w rodzinie, że mała nie chce jeść, że nie je, tylko dziubie. Ciągle słyszałam : ” Wydziwiasz, przecież je. Dobrze wygląda. Ty byś chciała żeby ciągle żarła i wyglądała jak tuczna świnka. ” 2-swinka   Nie czułam się rozumiana w najbliższym otoczeniu. Nie pasłam dziecka, nie wciskałam na siłę, nie zmuszałam do jedzenia… Wychodziłam z założenia że zdrowe dziecko się nie zagłodzi. Do czasu… Kiedy zdałam sobie sprawę ze coś jest nie tak, że powinna jeść zdecydowanie więcej.  Wszyscy, łącznie z moim małżonkiem uważali że, nie ma się czym przejmować.. Ja natomiast widziałam duży problem. Martwiłam się, gdy kręciła głową przy posiłku. Martwiłam się gdy zrobiła dwa kęsy chleba,  itd….Pomyślałam, że skoro nikt nie widzi problemu, to może rzeczywiście mają rację.  Chodziłam na pomiary masy ciała, długości i obwodu głowy. Nikt nie miał żadnych zastrzeżeń, mimo że waga córki, raz stała w miejscu, raz podskoczyła o 10 dkg a innym razem spadła… Wzrost również miał wiele do życzenia. Nikt z „wykwalifikowanych ” nie powiedział słowa, że cokolwiek może być nie tak.  Pewnego dnia, gdy już miałam serdecznie dość zamartwiania się, usiadłam z książeczką zdrowia dziecka. Zaczęłam analizować wszystkie zapisywane parametry… Zbladłam…. Do 6 miesiąca życia córka rosła jak na drożdżach. Wszystko wzorowo. Natomiast po 6 miesiącu coś się podziało. Dziecko znacznie przyhamowało… a później stanęło w miejscu. Przez 3 miesiące pomiary wagi były podobne. Natomiast wzrost i obwód głowy  nie drgnął … Zaświeciła mi się czerwona lampka : ” Kobieto nie słuchaj innych ! Co oni mogą wiedzieć, nie znają dobrze sytuacji. Idź z córką do lekarza, bo tak być nie może ! Zaufaj swojej intuicji … ” Akurat zbliżało się szczepienie, więc przy okazji szczepienia ,skonsultowałam z panią doktor moje wątpliwości. ( Do szczepienia i w razie choroby jeździmy do naszej zaufanej pani doktor do miasta. Natomiast kontrolne pomiary robimy w okolicznym ośrodku zdrowia. ) Wątpliwości , przerodziły się w problem. Słusznie się martwiłam. Lekarz stwierdził , że córka najprawdopodobniej jest niedożywiona…  I przyczyną może być jakość, lub ilość jedzenia… Dostałam dokładne wytyczne, jak przyrządzać córce posiłki, i ile powinna zjeść jednorazowo…Jeszcze w gabinecie dotarło do mnie, że moje posiłki trochę odbiegają od tych przedstawionych przez lekarza…  Po powrocie do domu , zaczęłam ściśle trzymać się zaleceń pani doktor. Obiadki gotowałam, zdecydowanie bardziej konkretne. Było w nich dosłownie wszystko. Co z tego… Córcia nadal jeść nie chciała… jadła jak dotychczas. Zaczęłam dokładnie odmierzać ile pochłonęła  w ciągu dnia… Kiedy, po odmierzeniu zupki, ujrzałam niecałe 40 ml, załamałam się…  Ni jak miało się to 40 ml do 170 ml jakie zalecił lekarz.. Mąż szybko zmienił zdanie, i również się przejął. Uświadomiliśmy sobie że musimy jakoś sobie poradzić z tym problemem…  Było ciężko. Córkę nudziło, i nadal nudzi jedzenie.. Ale nie poddawaliśmy się… Ja szukałam coraz to nowszych smaków, robiąc zupę warzywną na tysiące sposobów. Mąż pilnował, by w trakcie czytania książeczek, mała zjadła choć ćwiartkę jabłka.. itd. Od wyjścia z gabinetu, ciągle pilnowaliśmy by posiłki córki były bardzo regularne i urozmaicone. Nasza walka trwała ok półtorej  tygodnia, aż córka zaczęła zjadać większe ilości.. Tym to sposobem, prawie zbliżyliśmy się do ilości jakie powinno zjadać dziecię w wieku córki… A co najważniejsze. Mała szybko przybrała na wadze, i podrosła kilka centymetrów… Teraz posiłki, nie są już tak stresujące, ani dla dziecka ani dla nas. Dziecię je ze smakiem.. ciągle powtarzając „mniam”, „mniam”  i rośnie jak powinno. Nie wiem… Nie mam pojęcia, jak doszło do takiego zaniedbania ?…Inaczej się tego nazwać nie da. Mimo że zawsze miała co jeść, po prostu tego nie robiła, ja nie wciskałam jej na siłę, widziałam że przynosi to odwrotny skutek… Pewnie zrobiłam jakiś błąd przy rozszerzaniu diety. Być może metoda BLW w przypadku mojej córki się nie sprawdza, choć miałam wrażenie że zjadała więcej niż gdy ją karmiłam… Odpowiedzi pewnie już nie znajdę. Ale czy muszę ? Chyba już nie… Dziecko mam zdrowe, je ładnie, i to z apetytem :) I rośnie ! Przede wszystkim rośnie :) To co najgorsze w temacie żywienia mamy już chyba za sobą :) Szkoda tylko , że nikt z otoczenia nie wierzył że naprawdę mamy z tym problem . Przylepiono mi metkę z napisem ” Matka która pasie swoje dziecko „. Do tej pory mało kto wieży że w naszym przypadku tak nie było. Za to wszyscy jak jeden mąż mówią : „ale ona fajnie teraz wygląda. A jak urosła !” ;)

24 Komentarze

  1. Obie dziś w tematach jedzeniowych ;)
    Matka jednak ma najlepszą intuicję, choć faktycznie najczęściej jest tak, że ludzie narzekają, że dzieci nie jedzą, a one jedzą dość, ale do wszystkiego potrzeba złotego środka i rozsądku.

    • Staram się nie wyolbrzymiać problemów i oceniać je obiektywnie… niestety otoczenie nie uznaje mojego obiektywnego punktu widzenia ;)

  2. Zyjemy w czasach gdzie faktycznie duzo sie mowi o nadwadze i wmuszaniu w dzieci jedzenia. Przez medialny szum mamy na oczach klapki. Jednak nalezy zawsze ufac instynktowi matki :)

    • Tak , nadwaga i nadwag. Wszędzie się o tym słyszy. Ale mimo ze nadwaga jest teraz rozgłaszana , nie powinno się wszystkich pakować do jednej szuflady. Niektórzy mogą mieć prawdziwy problem z zbyt małą ilością jedzenia…

    • Oj tak! Zawsze staram się słuchać swojej intuicji … choć czasem posłucham innych a potem żałuje. Gdybym od razu zaufała sobie, córka zapewne przez te 3 miesiące zamiast stać ruszyła by w górę.

  3. Inni zawsze wiedzą lepiej! Z zupełnie innej beczki, ale ostatnio zaczepiła mnie na ulicy przerażona sąsiadka, twierdząc, że za często mam otwarte okno w łazience i zamarznie mi woda w rurach! O zgrozo! Najważniejsze to ufać swojej intuicji! Moja córka na szczęście kocha jedzenie, od samego porodu. Niedawno miała zapalenie migdałków i dwa tygodnie nie chciała nic jeść… Wtedy poczułam co czują matki niejadków! Najważniejsze, że udało się Wam przekonać córkę do posiłków, choć domyślam się, że łatwo nie było!! Brawo!

    • Co czują ? ogromną bezradność … Zapewne to poczułaś. Chciałaś by dziecko zjadło. starałaś się , kombinowałaś na wszystkie sposoby a to wszystko i tak diabli wzięli bo dziecko nie zjadło…

    • Tak to najważniejsze :) Je i rośnie. Bardzo mnie to cieszy, bo wiem ze wygrałam ta nierówną walkę z zasuszonym żołądkiem… Będę zaglądać z miłą chęcią :)

  4. I to jest dowód na to, że trzeba słuchać intuicji… bo „specjalisci” dopóki nic się nie dzieje to się mądrzą, ale jak się stanie to nikt nie weźmie odpowiedzialności..

    • Z tymi specjalistami to dziwna sprawa … oni albo matkę ochrzanią że coś zbagatelizowała, mimo że sami wcześniej nie zauważyli problemu, bądź mimo że widzą problem, nie zwrócą na niego uwagi , dopóki matka sama się nie kapnie ;)

  5. Napisz mniej wiecej jak kombinowalas z jedzeniem, albo chociaz rozpisz mi jeden dzien zywieniowy. Mija ma 7 miesiecy, na poczatku byla na 50 centyli, ok 4 msc zniechecila sie do piersi,wiec zeby nie zaglodzic,dostala mm. Alerobila dosc spore przerwy. Spadla na 25 centow i tego sie trzyma. pediatra stwierdzil,ze bedzie miala moja posture. Sek w tym,ze obawiam sie iz je zbyt Malo jak na swoj wiek. Zazwyczaj pare lyzeczek zje z apetytem, dziubka otworzy,a potem zamknie i robta co chceta. Albo sie prezy w foteliku,albo trzeba zabawic,zeby laskawie pozwolila wprowadzic pokarm. Co do zupek,dostaje pozade dania, azmaz sie zastanawia gdzie Je miesci. Ogolnie robie dosc geste jarzynowki z miesem i co drugi dzien polowa zoltka. Moze tez powinnam bardziej zwrocic uwage na jej zywienie. Teraz akurat przebija sie druga gorna jedynka,wiec moze miec spadek apetytu,ale i tak bardziej zwroce na to uwage.

    • hm… Nie wiem czy Ci poradzę, gdyż u nas zmiana taktyki nastąpiła w 12 miesiącu życia córki. Wtedy pediatra kazał mi ją traktować jak 7 miesięczne dziecko ze względu na jej wagę. Tj podawać jej jedzenie jak dla roczniaka ale w ilości jak dla 7 miesięcznego. Miała jeść każdorazowo 170 ml czy to kaszka, czy to zupka, czy cyc . Przy cycu pediatra kazał podawać do przegryzienia chrupkę , biszkopta, bądź wafelek ryżowy… Zupa miała być bezmięsna, na rosołku, za to z żółtkiem i kaszką manną. Do tego drugie danie już z mięsem oczywiście. między czasie jakiś owoc , lub kisiel. do tego 3 posiłki mleczne. Ogólnie kazano nam jeść 6 razy dziennie po 170 ml. Pierś córka zawsze wsuwała chętnie… ale na samej piersi zyć nie mogła… pozostałe posiłki były bardzo kiepskie… Do czasu konsultacji z lekarzem. W sumie to mała zaczęła jeść tak jak my… tj zupy jak dla dorosłych , lekko doprawione, nie żadne jałowe … U Ciebie jest taka sprawa że dziecko ma dopiero 7 miesięcy i żywienie 7 miesiecznego dziecka różni się od żywienia roczniaka… Zwróć uwagę na ilość posiłków , jakość , częstotliwość… Ja w tym wieku, dawałam córce obiadek , i deserek ze słoiczka.. reszta to była pierś … czasem trochę kaszki, ale jej jeść w ogóle nie chciała. Ale to że ja tak karmiłam nie brała bym na Twoim miejscu w ogóle pod uwagę, bo od 6-12 miesiąca miałyśmy te problemy z jedzeniem… więc coś musiało być nie tak. To że spadła z centyli, to się zdarza, nie przejmuj się. Ważne żeby dalej rosła i przybierała na wadze w miarę jednostajnie. Nie jak w naszym przypadku.

      • Wiesz co u Nas chyba byl spadek z powodu zabkow, bo na nastepny dzien sama przy kazdym posilku otwierala dziubek do ostatniej lyzeczki. Mamy 5 posilkow dziennie plus serek, czasem deserek i w ciagu dnia wypija 150 ml soku wycisnietego z jablka i marchwi, w miedzy czasie woda w miare potrzeby. Co prawda nie zjada mi przepisowo 210 ml mleka razy 3, ale tak miedzy 150-160, czasem jej sie zdarzy wypic to 210. Ale nie wmuszam, ile zje to zje. Nadal bede obserwowac jak przybiera.. jak narazie wazy 8,100 wiec jest ok wg siatki ;) w kazdym badz razie dziekuje za udzielone informacje :)

        • Nie ma za co :) Uważam że nie masz się czym martwić :) Twoja dzidzia je na bank odpowiednie ilości. Wytycznych typu 210 ml nie trzeba się ściśle trzymać, bo zapewne jest to średnia. Najważniejsze że je i rośnie :) A waga 8,100 jest super !Obserwacja natomiast jest bardzo ważna, jesteśmy idealnym przykładem ;) Moja córa również w pewnym momencie życia zsunęła się z siatki centyl-owej a w wieku 12 miesięcy ważyła 8 kg

  6. Ja się martwię w drugą stronę. Córka ma 8 miesięcy i zastanawiam się czy nie je za dużo. Wygląda jak mały pączuś. Mi mówią: jak zacznie chodzić to zgubi. Mam nadzieję. Bo nawet lekarz jak usłyszał ile waży to zrobił wielkie oczy… Pozdrawiam

    • Tym się nie przejmuj. Dobrze Ci mówią :) Mam bratanka który do 2 roku życia miał brzucho jak dziecko z afryki… i jadł jak smok. Po 2 roku życia śmignął do góry i nie można o nim powiedzieć że jest gruby . Jak ma apetyt to dobrze ! Zdrowe dziecko :)

  7. Bo mama zawsze wie najlepiej :) Moja po urodzeniu była niejadkiem przez co nie udało jej się karmić piersią. Była tak uparta aż musiała w szpitalu dwa razy dostac kroplówkę, wolała się głodzić niż męczyć z mamy mikrocyckiem :( Na szczęście z czasem się rozjadła, choć miała różne okresy. No i mimo, że ładnie je jest szczuplakiem, tyle że wysokim ;)

    • Tak to jest z tymi dziećmi… Jedne jedzą od początku i mamie cyce chcą urwać a inne nie potrafią się z mama zgrać … Moja córa cyca jadła zawsze chętnie, natomiast pokarmy stałe… niebardzo…. teraz jest o niebo lepiej. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.