Dużo się zmieniło … Ale ja wciąż istnieję !

Jestem nudziarą ! Tak … Właśnie nudziarą… Jestem trzy lata po ślubie, mam małe dziecko. Ciągle siedzę w domu i zajmuje się szeroko rozumianym życiowym dorobkiem. Jestem nudna i niewarta uwagi… Po co, tracić na mnie czas ?  Są przecież ciekawsze osoby, niż jakaś tam matka. O czym z taką rozmawiać ? O pieluchach ? Ząbkowaniu ? Czy zabawkach dziecięcych ? Eh … flaki-z-olejem Nie rozumiem dlaczego, ludzie, znajomi , w ten sposób traktują młode matki. Jestem jedną z nielicznych, a nawet całkiem możliwe że jedyną młodą mamą w otoczeniu znajomych…  Jest mi z tego powodu przykro. Nie dlatego że wkroczyłam w kolejny etap życia, ale dlatego, że im dłużej jestem mamą , tym wyraźniej widzę komu tak naprawdę na mnie zależy… Czas pokazał … Na znajomych, a w zasadzie już byłych znajomych, nie mam co liczyć. Szkoda bo człowiek by posiedział, pogadał przy kawie… Mimo zaproszeń, wszyscy ciągle zajęci. Nie mają czasu się nawet odezwać. No nic. Przypomną sobie o mnie, jak będą mieć interes. Przecież tak to działa. Czy naprawdę, z dzieciatą koleżanką nie ma o czym pogadać ? Czy jedynym tematem są  dzieci ? Matka czy nie matka , kobieta jak każda inna…  Dziwne jest zachowanie ludzi… Spodziewałam się, że znajomi trochę się odsuną, ale nie przypuszczałam że nie zostanie mi prawie nikt… Czego oni się boją ? Dziecka ? Czy tego że się zarażą, i będą po uszy,  siedzieć w zasranych pieluchach ?  Wiem jedno … Na przyjaciółkę liczyć mogę. Nie jest dzieciata, i chyba jeszcze nie prędko jej do macierzyństwa. Mimo że ma sporo spraw na głowie, nasze relacje nie ucierpiały. Cieszę się że ją mam. Co do pozostałych znajomych…. Hm… Wygląda na to że trzeba im pomachać, niech idą gdzie chcą. Ja sobie poradzę, jak zawsze, kiedy muszę. Nie jestem sama. Skoro znajomi uważają mnie za nudną, zrozumie mnie inna nudna mama.

34 Komentarze

  1. Znam to… Mi też została jedna koleżanka… reszta odzywa się raz na jakiś czas i jeszcze oczekuje, że jest to na tyle wyjątkowa sytuacja, że rzucę wszystko i pobiegnę na kawę nie wspominając słowem o dzieciach i mężu! Mam też koleżanki matki, które najchętniej spotkają się na piwo i upiją do upadłego…a to nie dla mnie! Ci, którzy przy nas zostali i akceptują nasze macierzyństwo to prawdziwi przyjaciele! :)

  2. Ech, miałam taki wpis.. o życiu towarzyskim rodziców. Cóż, moi znajomi odzywają się rzadko, ale jak się okazało jest kilku takich co się nie boi odwiedzić dzieciatych :D Tak więc się spotykamy co jakiś czas. A tych, którzy się od ciebie odwrócili, olej. Nie warto zabiegać o kogoś, kto tego samego nie robi dla ciebie.

    • Jeszcze nie tak dawno zabiegałam. Zapraszałam na kawę itd. Wykazywałam zainteresowanie. Z czasem uświadomiłam sobie, ze chyba się narzucam, że oni po prostu nie potrzebują mojego towarzystwa. Teraz szukam nowych znajomości, ludzi w temacie. Ludzi tak samo nudnych jak ja ;)

  3. Musisz się zaprzyjaźnić z innymi rodzicami. Nic nie daje tak niewyczerpanego tematu do rozmów jak dzieci! Albo poczekaj aż znajomi bezdzietni będą chcieli mieć dzieci, będziesz wtedy dla nich wyrocznią, przyjaciółką, doradcą ;).

  4. Skąd ja to znam ! wiesz, kiedyś tez o tym pisałam. Znajomi są, przemijają. Zostają ci najważniejsi :) Szkoda, że czasem się tak dzieje ale co poradzisz !

  5. Tez mam paru takich co im mogę jedynie pomachac i zyczyc szerokiej drogi… Nie martw się, bo życie sprawi ze spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy Cie polubia, zrozumieja, będą szanować i co najważniejsze będą bezinteresownie pytać po prostu: co słychać. I naprawdę będą chcieli wiedzieć :-)

    • Na takich ludzi czekam ;) wydawało mi się że mam już takich… zwłaszcza gdy byłam w ciąży, zainteresowanie było mną duże. Teraz wiem że to czysta ciekawość ;)

  6. Skąd ja to znam. Totalna redukcja znajomych.
    Do tego jak się już spotkam z niedzieciatymi, to staram się nie zachwycać przy nim moim dzieckiem, bo potem słyszę, że tlyko o tym mogę nawijać. Jak sami pytają to czasem zastanawiam się czy z grzeczności, czy z ciekawości.

    Mam jakiś dystans…ehh

    • Widzisz ;) Też nabrałam dystansu.. Czasem przypadkiem spotkam znajomych w sklepie będąc z dzieckiem na zakupach.. Grzecznie zapytam co u nich , odpowiem na pytanie co u mnie i nie wdaje się w szczegóły.. mówię ” mała rośnie jak na drożdżach, zdrowa , nie mam powodu do narzekania „

  7. moja koleżanka -matka po porodzie zupełnie się zmieniła… to ona nie ma czasu an spacery, telefony mimo moich smsów, pytań… więc każdy kij ma dwa końce…

    • Nie będę bronić Twojej koleżanki, bo nie znam ani jej ani Ciebie a tym bardziej sytuacji.Nie wykluczam też że są kobiety, które po urodzeniu dziecka nie potrzebują kontaktu ze znajomymi. Wiem jedno. Kiedy dziecko się pojawia , wiadomym jest że młoda matka będzie miała trochę mniej czasu, a przynajmniej nie o każdej porze znajdzie chwilę. Ja mimo tego że nie zawsze mogłam wyjść z domu, zapraszałam do siebie, chociaż na głupią herbatę. Koleżanka mieszkająca dwie uliczki dalej mimo moich zaproszeń czasu nie znalazła do dnia dzisiejszego. W końcu przestałam zapraszać.

  8. Ciekawe, ja nie straciłam ani jednego znajomego z powodu dziecka. Kto wie, może dlatego, że pierwsze dziecko miałam mając 28 lat i większość znajomych albo miała już dzieci, albo miała je wkrótce po mnie. Uszy do góry, jak nie ci znajomi, to będą nowi.

    • Wydaje mi się, że własnie tu jest ta różnica. Moi znajomi, nie mają dzieci. Większość z nich weekendy spędza na uczelniach lub na imprezach. mają ciekawsze , luźniejsze życie i po prostu wolą przystawać z takimi co również mają czas i możliwości imprezować często i długo i hucznie.

    • A ja mam znajomych z dziećmi, jakoś jak urodziłam pierwsze dziecko jeszcze pisali, czasem się spotykaliśmy, teraz jak urodziłam drugie nikt nawet nie pofatygował się zobaczyć malucha, tylko pogratulowali smsami, nawet nikt nie zadzwonił. Zapraszałam kilka razy, ale ciągle nie mają czasu, więc z przykrością musiałam uznać, że nie ma się co narzucać :(

  9. „Prawdziwi znajomi/przyjaciele – zostaną MIMO WSZYSTKO, a jeśli odeszli – znaczy, że nie warto się przejmować. Bo nie są tego warci”
    Kiedyś to usłyszałam i od dzisiaj patrzę na to w ten sposób – polecam :)

    • Święte słowa:) Przekonałam się o tym na własnej skórze. Przyjaciółka , okazała się prawdziwą przyjaciółką. Kiedy (według mnie ją zanudzałam opowiadaniem o tym jak przebiegał poród, czy co nowego córcia potrafi) zapytana czy ją nie zanudzam, odpowiadała ” dobrze że mi takie rzeczy mówisz, dużo się od Ciebie dowiem ” itd .

  10. U mnie to samo. Ale na szczęście dwie moje przyjaciółki zostały przy mnie zwłaszcza ta najbliższa i jej nigdy nie przeszkadza to że mam Malucha a nawet nie raz się nim zajmowała jak ja nie mogłam. :)
    A reszta? Tych których uważałam za, może nie przyjaciół ale za bardzo dobrych znajomych nie mają nagle czasu by się spotkać albo wykluczyli mnie całkiem z grona imprez na które od czasu do czasu udało by mi się wyjść.. :/

    • Dokładnie tak z jest. Nie zapraszają na imprezy bo z góry zakładają „ma dziecko to nie przyjdzie”. Najważniejsze że mamy osoby na które możemy liczyć :) Ja niestety przyjaciółkę mam trochę daleko, i nie jest w stanie mi dziecka przypilnować ale jak znajdzie czas to się wbija mi na chatę :) a kiedy ma mniej czasu to o mnie nie zapomina, odzywa się , pyta co słychać z własnej nie przymuszonej woli ;) Jedna jedyna mi się udała :)

  11. Smutne ale prawdziwe. Nasze życie towarzyskie też znacznie się ukróciło. Co prawda nie powinnam się dziwić bo wiadomo, że domówki czy to u znajomych czy u nas z logicznych przyczyn odpadają ale dlaczego nagle najbliżsi znajomi przestali się nami interesować? Zaprzyjaźnione z nami małżeństwo nie odezwało się do nas od kiedy urodziłam. Kiedyś spotykaliśmy się bardzo często. Tłumaczę to sobie tym, że sami pragną od dawna dziecka i może nie mają ochoty przyglądać się z bliska jak komuś spełniają się ich marzenia…

    • Dla mnie domówka to żaden problem :) mimo że mam jednopokojowe mieszkanie. Tylko niestety dla znajomych zawsze był to problem. Odwiedza nas regularnie kolega męża, który pracuje za granica. Niejednokrotnie posiedzi nawet do późna , przy czym zachowa się jak należy a przede wszystkim nie przeszkadza mu że mamy dziecko. O widzisz … u nas podobna sytuacja, w śród znajomych była parka z która widzieliśmy się często.. z tego co kiedyś słyszałam starali się o dziecko.. a od kąt my mamy maluszka nie odzywają się .

  12. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Sama cały czas toczę walkę ze znajomymi o to, żeby mnie nie wykluczali z życia towarzyskiego… Raz jest lepiej raz gorzej. Ale wkurza mnie strasznie takie podejście, że „ona ma dziecko to na pewno nie da rady się spotkać”. Zresztą pisałam kiedyś o tym u siebie – rodzic=nolife. Zapraszam :)

    • Ciężko jest gdy człowiek miał wielu znajomych , spotykał się na kawę piwo itd a teraz nie ma kto Cie odwiedzić .. Eh Przecież wystarczy powiedzieć ” wpadnij do mnie na kawę, jak dasz radę bez dziecka” Przecież mąż mógłby wieczorem córką się zająć a ja na te 2 godzinki na pogaduchy mogła bym się wybrać… No ale co zrobisz.. Nie chcą zapraszać , sami też nie przychodzą.

  13. Ja bym najpierw zastanowiła czemu się tak stało? Czy czasem coś się nie powiedziało? Czy czasem podczas ciąży nie odsuneło się koleżanki? Tak jak ktoś napisał zawsze kij ma dwa końce…
    I dla mnie nie ma znaczenia czy ktoś ma dzieci albo ich nie ma z każdym da się pogadać ;) i to nie zależnie od wieku tylko jeśli obydwie strony nie mają do siebie żalu…

    • Nie wydaje mi się bym się odsunęła od znajomych, a tym bardziej powiedziała coś przykrego. Bedąc na l4 i siedząc w domu, jeszcze bardziej pragnęłam kontaktu z ludźmi, więc raczej ich nie zaniedbałam.. No chyba że masz na myśli chodzenie na dyskoteki i na huczne imprezy bo w ciązy jakoś nie specjalnie miałam ochotę. Ale to chyba zrozumiale. Zal mam , ze mnie odstawiono w niepamięć, bo od wielu ” super znajomych” nawet nie zobaczyłam wiadomości ” hej co słychać ?”

  14. Taka jest kolej rzeczy… Gdy byłam sama, miałam przyjaciela, też był sam więc razem wyjeżdżaliśmy, był moją osobą towarzyszącą na weselach itp. Taka męska odmiana koleżanki. Gdy urodziłam pierwszą córkę, jeszcze mnie odwiedzał, ale jakoś rzadziej. Po urodzeniu drugiej – ma już nowych znajomych, bezdzietnych. Mówi, że nie lubi dzieci. Jest od jakiegoś czasu zaręczony, ale dzwony weselne nie biją. Na początku było mi przykro, a teraz wiem, ze to kwestia stylu życia. Gdy oboje byliśmy singlami, było nam po drodze. Teraz nie. Nie znaczy to, ze się nie lubimy. po prostu żyjemy inaczej. Mogę to tylko zaakceptować.
    Pozdrawiam

    • Na pewno styl życia ma na to duży wpływ. Wydaje mi się jednak że nie zależnie od stylu życia, kontakt powinno się utrzymywać i raz na 2-3 miesiące na kawę wpaść można.

  15. Nie musiałam nic złego zrobić aby zostać w ciąży bez znajomych. Większość moich znajomych to single. Zaszłam w ciążę, przestałam jeździć na festiwale i chodzić na imprezy, to poszłam w odstawkę. Osoby, które ciągle zawracały mi głowę, nagle ,,przestały mieć czas”, a przyjaciółka wygarnęła mi, że ceniła mnie za niezależność i że nie znosi dzieci i matek.
    Naprawdę nie trzeba opowiadać ludziom o zupkach i kupkach, aby ludzie odeszli. Wystarczy zacząć żyć inaczej niż ci co nas otaczają.

  16. A już prawie myślałam, że ze mną jest coś nie tak… Że coś sobie wkreciłam. A jednak nie tylko u mnie znajomi się wykruszyli. Teraz nikt nie napisze, nikt nie zapyta co słychać. Chyba, że mają w tym jakiś interes… Strasznie przykre to jest. Niektórzy traktują jak trędowatego:/ Przynajmniej teraz wiadomo, na kim można polegać.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.