Mała smarkula i mleko

Czasem mała miała coś w nosie, ale katarem nazwać się tego nie dało. Przez ponad rok udało się go uniknąć. Dobry i rok ;) Niestety, przyszedł czas, że i do nas katar zawitał. Córka, mając okazję pierwszy raz gościć w nosku tony smarków, nie czuła się komfortowo. Ewidentnie, dawała znać że bardzo ją to denerwuje… Wkurzała się przy wszystkim. Jeść nie mogła, ssać cyca nie mogła, nie wspominając już o spaniu… Pierwsza noc była okropna dla nas obydwu. Próbowałam pozbyć się gili z jej noska przy pomocy aspiratora. Był to najzwyklejszy aspirator z ustnikiem. Próbując wyssać jej wszystko z zapchanego nosa, ponosiłam porażki. Niewiele jej ulżyłam, jeżeli w ogóle o uldze można mówić, a umordowałam się przy tym niemiłosiernie.  Po tej nocy odstawiłam go w kąt,i nie zamierzam go więcej używać. Żal było mi córki … Ledwo oddychała, a dodatkowo, katar spływający niżej powodował krztuszenie się… Co zasnęła to się zakrztusiła, i tak całą noc.. Na szczęście, mamy to za sobą. Katar już poszedł w niepamięć. Znalazłam świetny sposób, by pożegnać tą nieprzyjemną dolegliwość. Po pierwsze zmieniliśmy aspirator. Kupiliśmy Katarek – pewnie każda o nim słyszała. Gdyby ktoś jednak nie wiedział co to takiego, szybciutko wyjaśnię. Katarek to aspirator, podpinany do odkurzacza, dzięki jego sille ssania, w mgnieniu oka smarki znikają z biednego noska. Wiadomo że nos podczas kataru trzeba opróżniać. Taki przyrząd jest konieczny w domu, zwłaszcza gdy mamy dziecko które, nie potrafi samodzielnie wypróżnić noska. Oprócz odciągania śpików, szukałam czegoś skutecznego by przyśpieszyć powrót do formy. Poradziłam się na jednym z forum dal młodych mam. Nie żałuję że tam zajrzałam. Zyskałam wiele informacji o maściach pod nosek, inhalacjach, wodach morskich itd… Z jednej porady skorzystałam. Pewna mama napisała o mleku kobiecym. Wiedziałam, nie jednokrotnie czytałam że ma niedoceniane właściwości, ale jakoś nie przyszło mi do głowy by go użyć. pokarm-kobiecy Być może niektóre z was pomyślą sobie, że na głowę upadłam. ;) Należę do grona matek karmiących piersią, postanowiłam spróbować. Pomyślałam, że mam możliwość to ją wykorzystam, jeżeli nie będzie efektów zawsze mogę polecieć do apteki po maść majerankową czy inny specyfik. Jako że lubię w życiu, czerpać z tego co dała nam natura, wzięłam się za leczenie kataru. Nie sądziłam że będzie to takie proste. Wystarczyło ściągnąć z piersi trochę mleka, i zakropić nim nosek dziecka na chwilę przed odsysaniem. Zabieg powtórzyłam kilka razy, niczym nie różnił się od zakrapiania wodą morską. Aaaaa…. Przepraszam! Różnił się. Gdy córka poczuła, że mama do noska wlewa mleczko, szybko się uspokoiła. Przy kolejnych zakrapianiach sama się nadstawiała :) Poprawa nastąpiła bardzo szybko, już następnej nocy mała spała dużo lepiej. Dwa dni później, nie było śladu po katarze. Przekonałam się osobiście że kobiecy pokarm to więcej niż tylko jedzenie. Cieszę się że „zaryzykowałam” i zaufałam naturze. Przy okazji sukcesu, zebrałam sporo informacji, na temat zalet mleka kobiecego. Ale o tym później. Tymczasem zachęcam wszystkie karmicielki do korzystania z możliwości natury.

14 Komentarze

  1. A to ciekawostka :) jak ja będę miała małe to już będę wiedziała do kogo się zwrócić we wszystkich sprawach :D

  2. U nas do pół roczku Ignaś był ciągle chory i miał przewlekły katar z powodu Basi i jej przedszkola. Nie upadłaś na głowę, bo mi położna w pierwszych tygodniach życia Ignasia kazała psiknąć mu z cycka do nosa, mleko to płyn nie gorszy od roztworu wody morskiej czy soli fizjologicznej, ma dużo witamin, dobrze nawilża, a dla dziecka jest stuprocentowo bezpieczne.
    U nas niestety ani aspirator, ani inhalacje, ani szpital, ani mleko, ani leki nie dawały efektu. Zapomnieliśmy o katarze, gdy Basia przestała chodzić do przedszkola.

    • Dobrze że już po katarze. Niby to nic takiego, ale trzeba ciągle dbać by nosek był czysty, żeby nie doprowadzić do zapalenia oskrzeli itd… Mam nadzieję że Ignaś już nie będzie miał takich przygód z katarem.

  3. Też chciałam kupić ten podpinany do odkurzacza ale nie było w aptece a ja potrzebowałam już !
    Mamy maść majerankową, maść do smarowania plecków i piersi, wodę do noska. Niestety już nie karmię a widać to najlepszy sposób.
    Czy ten aspirator wymaga specjalnego odkurzacza, czy można nim regulować siłę ssania?
    pozdrawiam serdecznie
    Marta

    • Niestety sam aspirator nie ma możliwości regulowania siły ssania. My mamy odkurzacz z taką funkcją i dla bezpieczeństwa na nim reguluję moc. Nie mam pojęcia jak sprawdza się przy zwykłym odkurzaczu…

  4. Hm, kiedyś babki sobie radziły domowymi sposobami,bo nie było tych wszystkich specyfików.. a co do ‚Katarka’- nie wyobrażam sobie podłączenia odkurzacza w środku nocy żeby dziecku smarki odessac :P

    • Domowe sposoby chyba najlepsze. Teraz ludzie używają wszystkiego co w reklamach, nie próbując nawet znaleźć naturalnego rozwiązania. W środku nocy nie podłączałam, robiłam to późnym wieczorem tj ok 23 i wcześnie rano. Jak dobrze odessałam wieczorem to córcia nawet dotrzymała do rana.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.