Magiczny czas – matczyne refleksje

Córka nie śpieszyła się na świat. Jakaś wyższa siła zadecydowała kiedy się urodzi, i kiedy będziemy świętować, to ważne wydarzenie. Właśnie dziś, minął pierwszy wspólny rok. Ja zamiast się cieszyć, mam mętlik w głowie. Ciągle wracam myślami do porodu, do chwili kiedy przytuliłam ją do serca, po raz pierwszy i w kółko zadaję sobie pytanie: Kiedy to zleciało ? Czy przez ten czas, poświęciłam jej wystarczająco dużo uwagi ? Czy okazywałam tyle miłości i troski ile potrzebowała ? Na wszystkie te pytania mam jedna odpowiedź : nie wiem… Natomiast jestem pewna jednego. Ten rok był dla mnie bardzo ważny, chyba najważniejszy w całym moim życiu. Pełen zmartwień, radości, wzruszeń…Gdy wrócę do tych wspomnień , żałuję że mam to wszystko już za sobą. W sercu mym tkwi ogromna nadzieja, że rolę w którą dane było mi się wcielić, wykonałam najlepiej jak to możliwe. Że jako matka, byłam dla niej odpowiednim wsparciem w poznawaniu otaczającego ją świata. W ciągu roku córka dała mi tak wiele; pierwszy uśmiech, pierwsza gorączka, pierwsza wysypka, pierwsza przewrotka. Gdy jedząc biszkopta podzieliła się ze mną, gdy pierwszy raz sama mnie przytuliła. Długo by tu wymieniać .. Wspólnie przeżyty rok, był dla mnie czasem magicznym, czasem który na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

Niespodziewajka :)

W świecie blogerów jestem nowa. Przygoda z blogiem trwa niecałe 3 tygodnie, i dopiero stawiam tu swoje pierwsze kroki. Trochę czasu minie nim moje wypociny przybiorą kształt bloga z prawdziwego zdarzania. W wolnych chwilach staram się, pisać artykuły i wrzucać wpisy. Chwil tych mam niewiele, moje dziecię niejednokrotnie potrafi zorganizować mi dzień,  bym nie miała czasu nawet na toaletę ;) Ale gdy już znajdę parę minut, próbuję tchnąć w ten blog trochę życia. Do tej pory nie odczułam by ktokolwiek zainteresował się moją pracą,  do wczoraj. Kiedy odwiedziłam swój blog, ku mojemu zdziwieniu, przy ostatnim wpisie ukazał się komentarz. Pojawił się uśmiech na mojej twarzy i myśl; czyżby komuś spodobało się to co piszę ? . Rozwinęłam komentarz, a moje zdziwienie wezbrało na sile :) Otrzymałam nominację do Liebster Blog Award. Z racji krótkiego stażu, nie miałam pojęcia o co chodzi. Zrobiłam szybkie rozeznanie, okazało się że nominacja ta, jest forma uznania przez innego blogera Twojej pracy, jako „dobrze wykonanej roboty” . Nominacje te dotyczą blogów o małej liczbie obserwatorów, do których właśnie zalicza się mój blog. Po przyjęciu takowej nominacji, należy odpowiedzieć na 11 krótkich pytań przygotowanych przez osobę która Cię nominowała. Gdy już odpowiesz Twoja kolej, nominujesz 11- tu blogerów, którzy według Ciebie są warci uwagi. Blogerów tych informujesz o nominacji , oraz zadajesz im 11- ście własnych pytań. Swoją nominację otrzymałam od Oliwkowej mamy za co serdecznie dziękuje.  Jest to dla mnie swego rodzaju wyróżnienie  i fajna zabawa. Z chęcią  odpowiem na kilka pytań :)

Skąd pomysł na nazwę bloga?

Nazwa bloga powstała bardzo spontanicznie. Zakładając to „przedsięwzięcie” dałam sobie chwilę na zastanowienie; Kim jestem i o czym mogę pisać? . W ten oto sposób powstał tytuł: „MA-MA bloguje, czyli macierzyństwo oczami młodej matki… „

Bez jakiego przedmiotu nie wyjdziesz z domu?

Nie istnieje taki przedmiot. Niejednokrotnie zostawiam wszystko w domu , i wychodzę tak jak stoję.

Czym dla Ciebie jest szczęście?

Szczęście.. hm.. Jest to dla mnie coś czego nie można sobie kupić. Jest nim moja rodzina.

Jak wyobrażasz sobie siebie za 20 lat?

Ho ho ho … za 20 lat ? nie chcę sobie tego wyobrażać ;) Ale jak to w życiu bywa .. pewnie będę podobna do swojej mamy.

Co Cię ostatnio wzruszyło?

Córka, często mnie wzrusza. Ostatnio gdy po ciężkim dniu nastała noc. Córka budziła się co chwilkę, nie mając tego dnia ani chwili wytchnienia,  jej pobudki działały na mnie jak płachta na byka. Mała za którymś razem, gdy znów przyszłam usypiać ja poddenerwowana, córka chyba zrozumiała że mama jest zła. Przytuliła się do mnie , pocałowała i szeroko się uśmiechnęła … tak jakby chciała mi powiedzieć ” Mamusiu nie denerwuj się na mnie, kocham Cie bardzo „.

Co Cię ostatnio rozbawiło?

Wujek opowiadający historię typu: Jak to było on z babką ;) szczegóły historii zachowam dla siebie.

Czy masz swoje ulubione miejsce na ziemi?

Tak i nie. Nie mam jednego najlepszego miejsca , ale wiele ulubionych. Są to miejsca w których mogę odetchnąć, ciche , spokojne , z daleka od „cywilizacji” . Gdzie śpiew ptak ów i szum drzew jest codziennością.

Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?

Książkę ? Kto by to pamiętał.. Córka codziennie , skutecznie przekonuje mnie do czytania, to wierszy to bajeczek. Było tego tyle że głowa boli.. a która ostatnia ? Zabij mnie , ale nie wiem  ;)

Jak zamierzasz spędzić tegorocznego Sylwestra?

Pewnie tak samo jak ostatniego. Mąż, córcia i ja. Chyba że ktoś zorganizuje sylwestrowe baby party ;)

Czym według Ciebie jest macierzyństwo?

Macierzyństwo. Nie potrafię ująć tego w jednym zdaniu. Jest to dla mnie bardzo obszerny temat. Jeżeli chcesz wiedzieć co ono dla mnie oznacza .. zapraszam tutaj: http://mlodamamabloguje.piszecomysle.pl/macierzynstwo-od-a/ oraz do dalszego zaglądania na mój blog.

Co zrobiłabyś gdybyś wygrała milion ?

Jedno jest pewne. Zgłupiała bym . Co tak naprawdę bym z tym zrobiła? Nie wiem.. nigdy nie miałam takiej kasy i takich zmartwień. Zacznę się zastanawiać jak wygram ;)

Mam nadzieję ze moje odpowiedzi są zadowalające Oliwkowa mamo. Teraz czas na listę nominowanych blogów. Nie było to  łatwe, czasu też sporo to pochłonęło, ale udało się ;) Lista moich nominacji poniżej:


http://mojehnb.blogspot.com/


http://hitykity.blog.pl/


http://hiromowa.blog.onet.pl/


http://lilidel.blogujaca.pl/


http://osobiscie-mw.blog.onet.pl/


http://dajmiodnalezcsiebie.uchwycone-chwile.pl/


http://klasa-2g.bloog.pl/


http://wszystkodlabobasa.bloog.pl/


http://prisii.bloog.pl/


http://sasusaku-szkola-dla-trudnej-mlodziezy-konoha.blog.pl/


http://wmoimkacperkowie.blog.pl/

Skoro Blogi już wybrane, czas na pytania :

  1. Co wpłynęło na Twoją decyzję o założeniu bloga?
  2. Dlaczego Twój blog jest w takiej tematyce ?
  3. Czego najbardziej nie lubisz ?
  4. Czego żałujesz w życiu ?
  5. Czy lubisz dzieci ?
  6. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość ?
  7. Twój największy sukces to ?
  8. Jak spędzasz zimowe wieczory ?
  9. Pies i niemowlę , co o tym sądzisz ?
  10. Dom czy mieszkanie i dlaczego ?
  11. Czy uważasz że warto podążać za trendami ?

Czytając o Liebster Blog Awards, wyczytałam również że niektórzy blogerzy dostając taką nominację czują się urażeni i twierdzą że to obciach. Ja mam odmienne zdanie , uważam to za ciekawą zabawę , wymagającą trochę czasu. Jest to dla mnie również pozytywne zaskoczenie, ponieważ dopiero zaczynam tu swoją przygodę i jeszcze niewiele wiem o blogowaniu.  Mam nadzieję że wszyscy nominowani przeze mnie blogerzy potraktują to jako zabawę .  Do dzieła !  :)

Dziadek z dużym workiem

Mikołajki, mikołajki i po mikołajkach. To fajny zwyczaj i  myślę, że każdy z nas lubi być obdarowywany. Trzymając piękne pudełeczko ze złotą kokardką , momentalnie zastanawiasz się co w nim siedzi. Wyobrażasz sobie, że zawiera własnie to, o czym marzysz. Otwierasz, a tam kolejna para ciepłych skarpet. Wtedy czar pryska. Znów dziadek z workiem się nie spisał i swoje marzenia musisz spełnić sama. Niestety często tak się zdarza. Jako osobie dorosłej nie wypada Ci, składać mikołajkowych zamówień by uniknąć nietrafionych podarunków. Na szczęście, jeżeli chodzi o upominki dla dziecka, sprawa wygląda zupełnie inaczej.  Będąc rodzicem masz prawo wypowiadać się nawet w tym temacie, tylko jak to zrobić by nie urazić nikogo.

  prezent

Tegoroczne mikołajki obchodziliśmy z córką po raz  pierwszy. Na samą myśl o stercie piszczących, nic nie uczących, grających na nerwach bambetli, miałam dość.. Zawsze wychodziłam z założenia, że zabawki dla dzieci powinny czegoś uczyć , rozwijać manualnie bądź intelektualnie, wszystko po za tym to jakieś rupiecie. Wiedząc jak to bywa z prezentami , postanowiłam zrobić coś, by mieć choć niewielki wpływ na podarki dla córki. Wystarczyło ruszyć głową i powstała lista rzeczy potrzebnych. Gdy najbliżsi ją otrzymali , każdy mógł wybrać coś na swoją kieszeń. Pomysł ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Było to duże ułatwienie dla rodziny, a  do córki przyszedł dziadek z pełnym worem trafionych prezentów. Wygląda na to że lista stanie się naszą tradycją. Dzięki niej możemy kontrolować to czym bawi się nasze dziecko, gdyż dobór właściwych zabawek jest częścią wychowania.

Czarodziejska różdżka

Nasze starania się przedłużały. Jak brzucha nie było tak nie było, a staraliśmy się i staraliśmy na wszelkie sposoby. Nie zaskoczyło od razu , ani po 3 miesiącach. Pomyślałam.. Hola hola co jest ? przecież zdrowa jestem , mam stabilną pracę, prowadzę zdrowy tryb życia , dlaczego ? Inne kobiety nie chcą, a wystarczy że jakiś czarodziej pomacha trochę różdżką i TADAM ! Brzuch rośnie w oka mgnieniu ;) Ja chciałam i nic z tego nie  wychodziło, ale napędzana moim nieustępliwym instynktem, nie poddawałam się.  Robiłam co trzeba, by uzyskać swój wymarzony cel. Zmieniłam nastawienie na : będzie co będzie , będzie kiedy będzie, i bawiłam się dalej. Mój czarodziej machał różdżka a ja chłonęłam czary , jak gąbka wodę :) Bo grunt to dobra zabawa !

Dzieci są fajne !

I przyszedł ten czas, kiedy i mnie dopadł instynkt. Niezaspokojony , natarczywy instynkt macierzyński. Nie dawał za wygraną , gdzie nie popatrzyłam widziałam dziecko. Śliczne , uśmiechnięte, tłuściutkie niemowlę. Myślałam ; dziecko jak dziecko , czym tu się zachwycać. A jednak ! Zachwyt szybko mnie opanował,  zaczęłam swoje ; patrz jaka śliczna dzidzia , widzisz jakie ma piękne oczy? Ojoj… zerknij na to maleństwo, ale bym wyściskała takie słodkie, patrz patrz śmieje się do mnie. I tak w kółko do znudzenia, nie mojego oczywiście ;)  Z czasem zachwyt przerodził się w marudzenie i chęć posiadania, własnego różowego szczęścia. Wtedy instynkt zawładnął mną na dobre, Mąż, który nie czół potrzeby zostania ojcem w tamtym czasie, nie miał spokoju , ciągle słyszał ; dziecko, dziecko, czas na dziecko itd.. Samo gadanie niewiele dawało , zaczęłam używać trafniejszych  argumentów. Chyba nigdy kobieta nie ma takiej ochoty jak wtedy gdy pragnie dziecka ;) Dość szybko przyznał, że czas spłodzić potomka.  Starania samoczynnie przedłużały się, ku uciesze męża ;)